Po burzliwej dyskusji doszliśmy do wniosku, że mamy czasu albo akurat tyle aby natychmiast biec w kierunku Równej, przenocować gdzieś na podejściu a potem wcześnie rano zdobyć szczyt i natychmiast zasuwać do Łumszorów. Więc albo biec na Równą albo... nie Wybraliśmy "nie" i do samego wieczora siedzieliśmy pod szczytem Lutańskiej podziwiając najpierw gruzawiki zwożące zbieraczy borówek do wsi a potem już tylko widoki...

I przy okazji tego jakże optymistycznego akcentu ogłaszam przerwę w relacji - przynajmniej w moim wykonaniu. Na tydzień mniej więcej.