A ja jeszcze o ludziach.
Pierwszy dzień - nikogo nie spotykamy
Drugi - borówkarze którzy o 14-stej zjechali w doliny i cisza totalna, aż momentami brzęczało w uszach
Trzeci - są pierwsi turyści , trzech chłopaków na rowerach z plecakami na plecach (żadnych sakw) , zjeżdzali w połonin Holicy.
a potem trzy niewiasty idące w górę, wymieniliśmy parę słów pozdrowień we wschodnim języku ,
a po rozstaniu stanęliśmy zdębiali. Miały takie ogromne plecaki , że te nasze wyglądały jak dziecinne zabawki. Co one miały w tych plecakach ?
Może kartoszki ?