Wiesz ! miałem tak samo. Siedząc na szczycie Małej Holicy patrzyłem w zaczarowane okienko z czeskimi mapami i wtedy powiedziałem do Bartka
- Będziemy mieć przechlapane, tu nie ma jak się dostać na Lutańską Holicę, tylko chaszczowanie i to w wersji ukraińskiej oznacza tą najgorszą.
- Bartek luknął w swoje zwierciadełko i uśmiechnął się. Miał tam zamontowaną inną mapę, bardziej optymistyczną.
- Może nie będzie tak źle - oznajmił- tu od potoku w górę jest oznaczona przerywana kreska (tylko kawałek co prawda, ale jest ) , może to stara droga która jeszcze nie zarosła ?
OK , więc musimy spaść na 800 metrów do potoku tam poszukamy miejsca na biwak , a potem następnego dnia szukamy tej ścieżynki
Następny dzień przyniósł rozwiązanie zagadki , ścieżynka której czeskie mapy nie widziały, okazała się traktem dla wojennych maszyn i prowadziła do do płowy połonin
hm19.1170863.jpg
..
mniej więcej jak na tym obrazku zaznaczona czerwonym krzyżykiem, a dalej wyraźna ścieżka dla piechurów wychodzi tam , gdzie las jeszcze nie zajął połonin
Przech.trasa.JPG
.
Dla tych którzy by podążać wersją przedstawioną przez andoz
należy zejść z Lutańskiej na te najniższe połacie połonin i tam złapać ścieżkę prowadzącą do potoku. Broń Boże nie iść na kreskę, bo przy samym brzegu potoku są urwiska nie do zejścia.Można również popatrzeć na zdjęcie nr 36, które zamieścił kolega w swojej relacji przedstawiające widok na Małą Holicę z Lutanskiej Holicy. Widać na nim naszą „drogę” na szczyt Małej Holicy ( z wyjątkiem odcinka znajdującego się w dolinie potoku Bystrzyca)




Odpowiedz z cytatem
Zakładki