Myślę, że znajomi wiedzą, który wariant wybrałem;-)
Pierwsze 100 metrów było zachęcające.



Potem się zaczęło. Każdy, kto kiedyś „chaszczował” po bezdrożach Pogórza, może z drugiej mapki wywnioskować, co czekało rowerzystę na szosowych oponach, z sakwami i w niskich, siatkowych butach. Przeszkody były urozmaicone i nie pozwalały się nudzić. Trochę mi się trzęsły ręce ale dzielnie robiłem zdjęcia. Na przykład, jak tu przenieść rower.



Po wczorajszych ulewach nie brakowało wody.


W końcu dotarłem do czegoś, co mogło być drogą ….


…. po której dałoby się spłynąć małym kajakiem;-)