Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
Kto na skróty chodzi ten .... nie je obiadu (ekskluzywnego)
Obiad ekskluzywny będzie jutro. Na razie jadę dalej. Oj, dawno się tak nie cieszyłem, gdy stanąłem na asfalcie! Ścieżka wyprowadziła mnie z lasu tuż obok kościoła w Borownicy.


Gdy się już nacieszyłem tą suchością, twardością i równością drogi, znów wjechałem do lasu. To na pewno będzie ciekawa droga. Ma numer inwentarzowy, jest zakładowa, obowiązuje zakaz a czasem dwa, są niedźwiedzie i jest monitoring (tabliczka na samym dole).


Droga rzeczywiście była sympatyczna. Ani jednego człowieka przez 10 kilometrów. Niedźwiedzia też ani jednego. Droga prowadziła przez Czechy i Amerykę, pod Golgotą do Woli Wołodzkiej i dalej. To „dalej” już mnie nie interesowało, bo zbliżał się wieczór i trzeba było poszukać dobrego miejsca na nocleg.
Czyli takiego, żeby nie wiało, nie było za dużo kamieni, krzaków i korzeni a teren był w miarę płaski. Powinno być jakieś źródło opału a trochę przytulności daje nieodległy las. Dużym komfortem jest dostępność wody w odległości do kilkuset metrów w poziomie i kilkudziesięciu w pionie. A elementem obowiązkowym jest piękny widok.
Z wyszukaniem takiego miejsca miałem poważne problemy. Wysokość okolicznych wzgórz nie przekraczała 400 m n.p.m. i wszystkie były zarośnięte lasem. Wynalazłem na mapie jedno wzgórze niezalesione. Miało wysokość 370 m i stanowiło kulminację grzbietu, ciągnącego się wzdłuż prawego brzegu Sanu i opadającego nad Wołódź. Mapy satelitarne potwierdzały istnienie długiego ciągu polan. Wypchałem rower na ten grzbiet.


Na razie jest nieźle. Rozległa polana, w tym roku nie koszona. Widoków na razie nie ma, ale do wierzchołka mam jeszcze kilometr a stamtąd na pewno będą.