W Sielnicy przepłynąłem przez San a po drugiej stronie jest Bachórzec. Tutaj przy starym kościele można komfortowo zjeść drugie śniadanie.
W jedzeniu towarzyszą mi łażące po ławce takie potworki:
Tu opuszczam dolinę Sanu. Teraz będzie mozolny podjazd przez Drohobyczkę (kuzynka Drohobycza?) do Huciska i szalony zjazd do Łopuszki Wielkiej.
W tytule wątku jest ekskluzywny obiad. Nie udało się na lotnisku, może uda się na kolei? Najbliższy dworzec kolejowy mamy w Kańczudze. Przy wjeździe do miasta wita mnie konkurencyjna reklama. Nawet kielicha obiecują. Niestety, dzisiaj jest 16 a Rychu i Halina zapraszają dopiero na 18.
Jadę więc na stację kolejową. Już z daleka czuję zapach czegoś smakowitego.
Na miejscu rozczarowanie. Budynek stacyjny został sprzedany (wynajęty?) i mieszkająca tam rodzina gotuje obiad.
Nie rezygnuję jednak z obiadu na kolei, jadę na następna stację.
![]()


Odpowiedz z cytatem