Następna stacja będzie w Krzeczowicach. To niewielka miejscowość, więc pewnie ceny w bufecie będą przyjazne i wystarczy mi na zupę, drugie danie i kompot.

Dotarłem do stacji, ale wyglądała na nieużywaną od jakiegoś czasu.



I na trochę niekompletną.



Postanowiłem jednak nie odkładać dłużej mojego ekskluzywnego obiadu. Na pierwsze była zupa pomidorowa. Na drugie chlebek żytni z serem a zamiast kompotu, aromatyczna kawa.



I tak doszliśmy do tytułowego obiadu, więc w zasadzie relację można uznać za skończoną.