Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
No, teraz to można pozgadywać
Pozgadywane nazwy zostały dodane. Można nadal coś dodawać albo zmieniać. A akcja toczy się dalej.

Zachód słońca nad naszą przełęczą.


Nazajutrz wstajemy przed wschodem słońca.


Śniadanie przy źródle i uzupełnienie zapasów wody.


Plecaki spakowane, ruszamy.


Nie poszliśmy trawersem-ścieżką-szlakiem, tylko grzbietem na Munczel. Na podejściu była ścieżeczka a przy schodzeniu zaczęło się;-)


Grzbiet porośnięty był kłującymi jałowcami, splątanymi dodatkowo pędami jeżyn. Przyjemność przejścia porównywalna z gorgańską kosodrzewiną.


Każde krzaki kiedyś się kończą. Potem były polany i lasy a w końcu widokowe zejście do wsi Tichyj.


Ta załoga jedzie na sianokosy.


A do naszej załogi przyłączył się kolejny wędrowiec.


Po chwili rozmowy poszedł jednak drogą w swoją stronę.


My wleźliśmy do potoku, trochę się ochłodzić.