Z Tichego podchodzimy pod grzbiet Hrebiń.
Rzut oka za siebie na wieś.
Z przeciwka jadą panny na koniach pod kierownictwem instruktora. Sporo leśnych dróg w tej okolicy zostało przygotowanych do turystyki
konnej (uprzątnięte wiatrołomy, wycięte krzaki).
Schodzimy do wsi Husnyj. Schodzimy przez łąki, bo nie znaleźliśmy zaznaczonej na mapie drogi. Kąpiel w potoku - zaraz pójdziemy do magazinu, trzeba jakoś wyglądać;-) O magazinie mówimy już od rana - co to sobie zjemy i wypijemy.
Na razie jakoś tu pusto, ale życie wsi koncentruje się zazwyczaj w okolicy cerkwi, schodzimy na dół.
Spotykamy pierwszego mieszkańca. To 7-letni chłopiec. Pytamy, gdzie tu jest magazin. U nas niet magazina - odpowiada bez zastanowienia.
Koło cerkwi też nie ma magazina. Nic innego też nie ma.
Zapasy jedzenia mamy do końca wędrówki a wody w potoku jeszcze nie brakuje. W starym sadzie robimy obiad. Tu spotykamy drugiego mieszkańca, tym razem dorosłego. Potwierdza, że nie ma tu sklepu.
We wsi mieszka ok. 20 osób, trochę za mało, by się sklep utrzymał. Młodzi wyjechali do miast, starzy przenieśli się tutaj.
Na bramie cmentarza wisi stara kłódka. Klucz nie jest potrzebny.
Po obiedzie ruszamy w stronę grzbietu. Drogą prowadzi niebieski szlak.
Chwilami nie ma drogi ani szlaku.
Mamy wyjść dzisiaj na główny grzbiet Karpat.
Nie będziemy jednak spać byle gdzie na tym grzbiecie. Podchodzimy na Drohobycki Kamień i robimy biwak pod szczytową skałką.



.jpg)
Odpowiedz z cytatem
Zakładki