Między Wielkim Wierchem a Ostrym Wierchem są dwa wydajne źródła. Można przyganiać tu bydło na wypas. W tle Osty Wierch.


To samo miejsce. Dumni zdobywcy Pikuja dwoma samochodami z polskimi flagami wracają do domu. W tle Wielki Wierch.


Do Pikuja już tylko kawałeczek - ostatnie cztery górki bez forsownych podejść. Może się uda.


Nie udało się. Osaczają nas od północy ...


... i od południa.


Przygotowujemy się do wodowania.


Wodowanie było dla nas łaskawe. Przyszło, popadało, pobłyskało, pohuczało i odeszło. Nie czekając, aż całkiem przestanie padać, w ostatnich kroplach deszczu ruszamy dalej.


Przed zmierzchem docieramy na przełączkę pod Pikujem, gdzie będzie ostatni biwak.