Kilka zdań ode mnie.
Dwa "polskie" auta i ich załogi do Pikuja nie dotarły. Spotkałem ich dwa razy Najpierw spędziłem u nich w gościnie sporo czasu a potem spotkałem ich podczas powrotu. Awaria auta im to uniemożliwiła.
Myślę też, że mieliście dużo szczęścia. Ulewa pod Pikujem ( z burzą) była dosyć intensywna. Mi i wspomnianemu wcześniej Marcinowi z synem udało się ją przetrwać "na sucho" w namiocie. Rozłożyliśmy je tuż przed burzą i ulewą nad nami.
Zastanawiam się też, zresztą wspominałem o tym podczas rozmowy, czy była by ewentualna możliwość dojazdu autem do wsi Gusnyj i stamtąd rozpoczęcie przygody z Pikujem. Rok temu forumowicze mi to odradzali ale ja jakiś taki głupio uparty jestem. Wtedy można wyjść prosto na Drohobycki Kamień a i powrót z Pikuja z buta lub jakimś tam stopem zachodnią stroną pasma wydaje się mimo wszystko możliwy. Wiem, ze ta droga jest tam fatalna. Ale czy aż tak, że nie da się przejechać autem z wyższym zawieszeniem? Gdzieś w necie widziałem zdjęcia z rowerowej wyprawy tą drogą.



Odpowiedz z cytatem
Zakładki