Pokaż wyniki od 1 do 10 z 32

Wątek: Pikuj - raz jeszcze. Taka mocno subiektywna relacja, oby nie przegadana.

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik
    Na forum od
    09.2007
    Rodem z
    Puławy (te lubelskie)
    Postów
    265

    Domyślnie Odp: Pikuj - raz jeszcze. Taka mocno subiektywna relacja, oby nie przegadana.

    Na granicy w Krościenku nie bardzo wiedziałem jak się zachować. W końcu to mój debiut autem na granicy wschodniej. Było jeszcze ciemno. Na jednym pasie trochę aut, drugi wolny. Wcześniej czytałem ,że jest podział na unijnych i pozostałych. Pojechałem więc dalej spodziewając się pasa "unijnego" No i był. Stanąłem i chwilę czekałem bo na nim paliło się akurat czerwone światło. Zielone zapaliło się na tym obok. Po chwili polski celnik zaprosił mnie na tamten i zaczęła się bardzo szybka odprawa. I u Polaków i u Ukraińców spotkałem się z życzliwością. Mówili co i jak i bardzo szybko byłem po odprawie. Po stronie ukraińskiej wiąże się to z wizytą przy trzech okienkach. Dostaje się karteczkę z nr.rej auta, w kolejnym pieczątkę a na ostatnim, tuż przed szlabanem się ją zdaje. Na tym ostatnim jeszcze przez dość długą chwilę porozmawiałem z bardzo sympatyczną ukraińską "celniczką". I pojechałem dalej. Na stacji zakup karty telefonicznej, nieopodal od ruchomego kantoru-chłopaka zakup hrywien i dalej w drogę. Droga nie najgorsza. Zaczęło swiatać, było dużo mgieł a ja sobie jechałem. Po drodze mijałem piękne miejsca, góry i doliny spowite mgłami, przydrożne cudne kapliczki i wspaniałe odnowione cerkwie jakby nie pasujące do zaniedbanych innych budynków.




    Niby do Libuchory było nieco ponad 100 km ale ponad dwie godziny trzeba było jechać. Drogi kręte, miejscami bardzo dobre, miejscami kiepskie. Przeraziłem się w jednym miejscu po skręcie z głównej drogi. Przez w sumie niedługi odcinek , może ok 0,5 km na dwóch zakrętach o 180 stopni i to jeszcze w dół drogi prawie nie było. Pomyślałem sobie jak tak będzie dalej do końca moje podróży (ok 35 km) to ja tam chyba dojadę za parę godzin. Na szczęście ten wręcz fatalny odcinek dość szybko się skończył. Dalej już tylko we wsi Libuchora droga była fatalna co może odrobinę widać na 3 zdjęciach. Tam tylko droga gruntowa.

    Na tym zakręcie szukałem drogi bo to co widziałem nie wydawało mi się drogą. Tu na zdjęciu stara opuszczona stacja benzynowa nieopodal tego zakrętu. Zdjęcia tej drogi niestety nie zrobiłem.

  2. #2
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    4,299

    Domyślnie Odp: Pikuj - raz jeszcze. Taka mocno subiektywna relacja, oby nie przegadana.

    Cytat Zamieszczone przez PaweleS Zobacz posta
    Przeraziłem się w jednym miejscu po skręcie z głównej drogi. Przez w sumie niedługi odcinek , może ok 0,5 km na dwóch zakrętach o 180 stopni i to jeszcze w dół drogi prawie nie było.
    Musiał Ci się ten zakręt w Boryni faktycznie dłużyć, tych wertepów jest tam ze 100-150m
    Czterech panów B.

  3. #3
    Bieszczadnik
    Na forum od
    09.2007
    Rodem z
    Puławy (te lubelskie)
    Postów
    265

    Domyślnie Odp: Pikuj - raz jeszcze. Taka mocno subiektywna relacja, oby nie przegadana.

    Libuchora. O tej wsi słyszałem, że jeszcze kilka lat temu był to żywy skansen. Z jednej strony chciałem tą wieś zobaczyć, z drugiej nie myślałem by właśnie stamtąd zaczynać swoją wędrówkę. Tak trochę podpowiedź, może pomysł uzyskałem na FB od znajomej przewodniczki bieszczadzkiej. Rozważyłem go i stwierdziłem, że być może uda się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Zobaczę tą słynną Libuchorę i także powrót do niej i do auta nie będzie zbyt długi a więc będę miał ogarnięty jako taki powrót do domu z pasma Pikuja. W ubiegłym roku bez auta z Biełasowicy wracaliśmy przez Lwów, teraz chciałem po dojściu do auta być prawie całkowicie niezależny co do powrotu. O czasie powrotu miała ewentualnie zadecydować sytuacja na przejściu granicznym.

    Jak się okazało na miejscu czasem to wszystko wygląda inaczej. Libuchora to bardzo długa wieś przez którą prowadzi droga fatalna, dziurawa, gruntowa. Jedzie się po niej bardzo wolno. Dosyć szybko więc postanowiłem zostawić auto i dalej pójść pieszo. Wszak szedłem chyba taką samą prędkością z jaką bym jechał. Nie wziąłem tylko dwóch aspektów pod uwagę. Z miejsca gdzie zostawiłem auto do Starostyny było 13 km. Na początku dość płasko, potem stopniowo pod górę. Powrotna ścieżka z pasma Pikuja poprowadziła mnie znowu daleko od auta. No i doszło zmęczenie spowodowane nieprzespaną nocą, naprawdę upalna pogoda oraz ciężki plecak, który wraz z upływem kilometrów (na początku całkiem szybko mijających) okazał się plecakiem coraz cięższym. Po drodze mijałem mieszkańców wioski. Z niektórymi udalo się zamienić kilka słów . Kilku mężczyzn pytało o pracę w Polszu , starsi zaś mówili że do Starostyny to strasznie daleko. Chat krytych strzechą jeszcze kilka pozostało. Uwagę zwróciły też piękne kapliczki w przydomowych ogródkach oraz duże, często kolorowe domy. A połonina zbliżała się i zbliżała. Z drogi zrobiła się ścieżka (tą, którą miałem iść chyba zgubiłem) W pewnym momencie było również po ścieżce. Na szczęście dobra widoczność wyraźnie mówiła w którym kierunku iść. Trochę przez krzaki aż w końcu przez piękny bukowy las. I ciągle coraz bardziej pod górę. I niestety przy moim zmęczeniu pojawiły się bardzo bolesne skurcze łydek w obu nogach. Ból przewracał, nie pozwał iść, kazał siedzieć. Trzeba było dłużej odpocząć, więcej pić tym bardziej, że skurcze objęły i uda. W pewnym momencie musiałem też przedzierać się przez jeżynowe chaszcze, na szczęście na podstawie aplikacji maps.me wiedziałem, że tuż obok jest upragniona ścieżka prowadząca do Starostyny. Wyszedłem z lasu i ujrzałem upragnioną Starostynę- pierwszy cel mojej wędrówki. Takie sytuacje zawsze dodają mocy i sił. Na stokach para Ukraińców zbiera borówki. Wjechali tu koniem z wozem. A ja powolutku podążam do Starostyny by tam wreszcie zjeść bardziej obfity posiłek oraz zdecydowanie dłużej odpocząć. Wszak jakoś tak wcale się nie spieszę. Domek mam na plecach, słońce świeci, raczej upalnie i tylko czasem powieje delikatny i przyjemny wiatr.














    Tradycyjnie w napotkanym Magazinie gaszę pragnienie zimny Zakarpackim piwem. W tych okolicznościach przyrody smakuje znakomicie.




    Czasem pojawiają się jeszcze chaty kryte strzechą


    Aż wreszcie coraz bardziej widać pierwszy cel mojej wędrówki. Jeszcze jednak sporo drogi do niego pozostało


    Po drodze spotykam Panią z dziećmi opalającą drób. w sumie lepiej to zrobić na zewnątrz niż smrodzić sobie w chałupie.


    Jeszcze jakąś tam ścieżkę widać ale chyba powoli niknie. ale przecież nie będę wracał by szukać innej, bardziej znacznej drogi. Wiem przynajmniej w którym kierunku mam iść.


    Tu jeszcze jakieś ślady ścieżki są ale i one niebawem znikną


    Bukowy las, to w nim po raz pierwszy złapią mnie skurcze. I już nie opuszczą do końca dnia. Następne dni na szczęście obyły się bez nich.


    Jeszcze tylko trzeba się było przedrzeć przez chaszcze i jeżyny i odnalazłem drogę. A za nią wreszcie połonina.




    Po pracy trzeba odpocząć, coś zjeść a w takich warunkach przyrody jedzenie smakuje bardziej.




    - - - Updated - - -

    Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
    Musiał Ci się ten zakręt w Boryni faktycznie dłużyć, tych wertepów jest tam ze 100-150m
    W pierwszej chwili kompletnie nie wiedziałem jak jechać a jechałem we mgle. Później pomyślałem sobie, że jeśli taka droga będzie do końca to będzie ona długo trwała :)
    Ostatnio edytowane przez PaweleS ; 04-09-2019 o 22:02

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Pierwszy krok w chmury Pikuja. Taka sobie relacja.
    Przez PaweleS w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 30
    Ostatni post / autor: 25-10-2018, 21:51
  2. Mocno spóżniona relacja z krótkiego wyjazdu.
    Przez partyzant w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 13
    Ostatni post / autor: 13-03-2017, 21:36
  3. Pikuj .."pierwszy raz ;)
    Przez joorg w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 59
    Ostatni post / autor: 04-06-2013, 14:26
  4. O Górach Kaczawskich raz jeszcze
    Przez Krzysztof Gdula w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 21-11-2012, 22:40
  5. Odpowiedzi: 30
    Ostatni post / autor: 13-04-2009, 06:35

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •