Libuchora. O tej wsi słyszałem, że jeszcze kilka lat temu był to żywy skansen. Z jednej strony chciałem tą wieś zobaczyć, z drugiej nie myślałem by właśnie stamtąd zaczynać swoją wędrówkę. Tak trochę podpowiedź, może pomysł uzyskałem na FB od znajomej przewodniczki bieszczadzkiej. Rozważyłem go i stwierdziłem, że być może uda się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Zobaczę tą słynną Libuchorę i także powrót do niej i do auta nie będzie zbyt długi a więc będę miał ogarnięty jako taki powrót do domu z pasma Pikuja. W ubiegłym roku bez auta z Biełasowicy wracaliśmy przez Lwów, teraz chciałem po dojściu do auta być prawie całkowicie niezależny co do powrotu. O czasie powrotu miała ewentualnie zadecydować sytuacja na przejściu granicznym.
Jak się okazało na miejscu czasem to wszystko wygląda inaczej. Libuchora to bardzo długa wieś przez którą prowadzi droga fatalna, dziurawa, gruntowa. Jedzie się po niej bardzo wolno. Dosyć szybko więc postanowiłem zostawić auto i dalej pójść pieszo. Wszak szedłem chyba taką samą prędkością z jaką bym jechał. Nie wziąłem tylko dwóch aspektów pod uwagę. Z miejsca gdzie zostawiłem auto do Starostyny było 13 km. Na początku dość płasko, potem stopniowo pod górę. Powrotna ścieżka z pasma Pikuja poprowadziła mnie znowu daleko od auta. No i doszło zmęczenie spowodowane nieprzespaną nocą, naprawdę upalna pogoda oraz ciężki plecak, który wraz z upływem kilometrów (na początku całkiem szybko mijających) okazał się plecakiem coraz cięższym. Po drodze mijałem mieszkańców wioski. Z niektórymi udalo się zamienić kilka słów . Kilku mężczyzn pytało o pracę w Polszu , starsi zaś mówili że do Starostyny to strasznie daleko. Chat krytych strzechą jeszcze kilka pozostało. Uwagę zwróciły też piękne kapliczki w przydomowych ogródkach oraz duże, często kolorowe domy. A połonina zbliżała się i zbliżała. Z drogi zrobiła się ścieżka (tą, którą miałem iść chyba zgubiłem) W pewnym momencie było również po ścieżce. Na szczęście dobra widoczność wyraźnie mówiła w którym kierunku iść. Trochę przez krzaki aż w końcu przez piękny bukowy las. I ciągle coraz bardziej pod górę. I niestety przy moim zmęczeniu pojawiły się bardzo bolesne skurcze łydek w obu nogach. Ból przewracał, nie pozwał iść, kazał siedzieć. Trzeba było dłużej odpocząć, więcej pić tym bardziej, że skurcze objęły i uda. W pewnym momencie musiałem też przedzierać się przez jeżynowe chaszcze, na szczęście na podstawie aplikacji maps.me wiedziałem, że tuż obok jest upragniona ścieżka prowadząca do Starostyny. Wyszedłem z lasu i ujrzałem upragnioną Starostynę- pierwszy cel mojej wędrówki. Takie sytuacje zawsze dodają mocy i sił. Na stokach para Ukraińców zbiera borówki. Wjechali tu koniem z wozem. A ja powolutku podążam do Starostyny by tam wreszcie zjeść bardziej obfity posiłek oraz zdecydowanie dłużej odpocząć. Wszak jakoś tak wcale się nie spieszę. Domek mam na plecach, słońce świeci, raczej upalnie i tylko czasem powieje delikatny i przyjemny wiatr.
Tradycyjnie w napotkanym Magazinie gaszę pragnienie zimny Zakarpackim piwem. W tych okolicznościach przyrody smakuje znakomicie.
Czasem pojawiają się jeszcze chaty kryte strzechą
Aż wreszcie coraz bardziej widać pierwszy cel mojej wędrówki. Jeszcze jednak sporo drogi do niego pozostało
Po drodze spotykam Panią z dziećmi opalającą drób. w sumie lepiej to zrobić na zewnątrz niż smrodzić sobie w chałupie.
Jeszcze jakąś tam ścieżkę widać ale chyba powoli niknie. ale przecież nie będę wracał by szukać innej, bardziej znacznej drogi. Wiem przynajmniej w którym kierunku mam iść.
Tu jeszcze jakieś ślady ścieżki są ale i one niebawem znikną
Bukowy las, to w nim po raz pierwszy złapią mnie skurcze. I już nie opuszczą do końca dnia. Następne dni na szczęście obyły się bez nich.
Jeszcze tylko trzeba się było przedrzeć przez chaszcze i jeżyny i odnalazłem drogę. A za nią wreszcie połonina.
Po pracy trzeba odpocząć, coś zjeść a w takich warunkach przyrody jedzenie smakuje bardziej.
- - - Updated - - -
W pierwszej chwili kompletnie nie wiedziałem jak jechać a jechałem we mgle. Później pomyślałem sobie, że jeśli taka droga będzie do końca to będzie ona długo trwała :)
Ostatnio edytowane przez PaweleS ; 04-09-2019 o 22:02
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Zakładki