"Znowu jakoś tak trudno mi było opuścić Połoniny. Chciałem pozostać na nich jak najdłużej, tym bardziej, że pogoda sprzyjała."
Gratuluję odwagi, determinacji i pomysłu na taką wędrówkę. Już teraz myślę w jakiej kategorii szukać nominacji dla Ciebie.
"Znowu jakoś tak trudno mi było opuścić Połoniny. Chciałem pozostać na nich jak najdłużej, tym bardziej, że pogoda sprzyjała."
Gratuluję odwagi, determinacji i pomysłu na taką wędrówkę. Już teraz myślę w jakiej kategorii szukać nominacji dla Ciebie.
Nawet w kilku kategoriach. Przykładowo:
kategoria: Chodzenie po górach z szeroko otwartymi oczami
Można przejść całe Karpaty i prawie nic nie zobaczyć. Można też przejść kilkanaście kilometrów i widzieć cuda!
kategoria: Życzliwość i tolerancja
Ja, gdy widzę pędzące grzbietem samochody, życzę im niekoniecznie wszystkiego najlepszego. A gdy słyszę w górach ryczący głośnik, życzę użytkownikowi (w najlepszym przypadku) jak najszybszego wyczerpania baterii. Paweł natomiast stara się zrozumieć ich wszystkich, i pewnie ma rację.
Piotrze. Ja to robiłem dla siebie. Z ogromnej potrzeby, takiej nieprzerwanej bo ciągle mnie na Ukrainę ciągnie. A i tak w życiu już dużo czasu zmarnowałem i pewnie jeszcze zmarnuję. A że nadarzyła się okazja to po prostu skorzystałem. Znaczy się tę okazję sam sobie stworzyłem :)
I oby udało się takie i inne okazje jak najczęściej tworzyć. Nie musi to być Ukraina choć przydałoby się by też była. Nie muszą to być góry choć dobrze by było by od czasu do czasu również były. Wystarczy gdy będzie to jakiś piękny spokojny zakątek.
- - - Updated - - -
Wojtku nie przesadzajmy z tymi nominacjami.
Tak, zachwyca mnie często to co widzę dookoła. Próbuję to jakoś utrwalić i czasem się udaje. Uwielbiam po prostu przyrodę.
Co do aut pędzących grzbietem to nie jest mój ulubiony widok. Poza tym nawet tych ludzi nie ma co "wkładać do jednego worka" . Są tacy co starają się na ile się da w tych autach szanować tą przyrodę, która tam jeszcze jest. Nie śmiecą etc etc. Są też tacy którzy w ogóle na tą przyrodę nie zważają. Zresztą podobnie, może na mniejszą skalę jest też wśród turystów chodzących po górach. Być może mając takie aut też bym takiego "czegoś" spróbował. Zresztą Ci spotkani przeze mnie Polacy mam wrażenie, że w ten sposób odpoczywają na łonie natury. Myślę, że ta przyroda również jest dla nich ważna. A wiadomo też, że z pozycji piechura hałas auta, spaliny i te rozjeżdżone drogi co najmniej nie są fajne.
Wiem, że robiłeś to dla siebie, że to by taki Twój duchowy oddech, taka wewnętrzna potrzeba. Przeszedłem prawie wszystkie polskie (trochę również w innych krajach) góry (od 40 kilku lat), ale od 15-18 lat każdą wolna chwilę spędzam w Biesach, nawet na 2-3 dni jadę 500 km, aby tam zyskać duchowy odpoczynek. Oczywiście, mam pod W-wą kilka zakątków nad Wisłą, gdzie pod wieczór jesienią czy wiosną mogę obserwować klucze dzikich gęsi, kaczek, w Wiśle bobry czy inne wodne stworzenia (chociaż teraz mają ciężko przy zrzucie 260 000 m ścieków z W-wy - pytam się gdzie są tutaj polscy "ekolodzy"). Masz rację, marnujemy wiele chwil, które mogą być cudownie przeżyte, a my je jakoś tracimy. Tak, Ty trafiłeś na swój czas i tego Ci gratuluje i przekazu, czystego i pięknego.
Dzięki Ci że chciałeś podzielić się wrażeniami ze swej wędrówki
Dla mnie, to była powtórna wędrówka po tych miłych górach, ale jest drugi aspekt. Zrobiłeś to w formie normalnej.
Czasami śledzę również inne relacje zamieszczane na nowoczesnych płaszczyznach (facebuki, yutuby, blogi itp) i odnoszę wrażenie że ci ludzie idą w góry tylko po to by się wypromować w internecie.
Twoja relacja jest prawdziwa, nie dla szpanu czy oglądalności. Dlatego jest tak prawdziwa i warta nominacji w obojętnie jakiej kategorii forumowej.
Poza tym trzeba poświęcić sporo czasu aby zgrabnie ułożyć to w całość. Wiem że zrobiłeś to dla siebie, ale przy okazji dałeś przyjemność dla innych czujących górki od serca.
p.s. po raz kolejny mam wrażenie że źródła prawdziwych Bieszczadów można szukać tylko na wschodzie
Ostatnio edytowane przez don Enrico ; 14-09-2019 o 21:39
...źródła prawdziwych Bieszczadów można szukać tylko w swoim sercu i głowie...bo ta prawdziwość niejedno ma imię... i dla każdego inny element decyduje o tej prawdziwości.
to takie moje mądrości z dala od Bieszczadów![]()
A może to tak:
Bieszczady są piękne i tu w Polsce i tam na Ukrainie.
Na Ukrainie na pewno jest spokojniej, jest tam więcej wolności i nie ma ograniczeń. (znaczy się są ale te inne takie jak brak wody i dachu nad głową. O te "rzeczy" trzeba tam zadbać)
W polskich Bieszczadach o to trochę łatwiej. Jest więcej ludzi, więcej ograniczeń co może patrząc na skalę naszej turystyki pieszej jest i dobre. Bo przecież gdyby był taka wolność jak na Ukrainie to można ba sobie wyobrazić co by się tu działo.
I tak sobie też myślę, że z tymi prawdziwymi Bieszczadami jest właśnie związana ta wolność. Czyż właśnie po wojnie i nawet sporo później nie było tej wolności więcej i tutaj w naszych polskich Bieszczadach?
Tak sobie jeszcze pomyślałem. Może ktoś ma ochotę na więcej zdjęć.
Tu jest link:
https://photos.app.goo.gl/mzXDDJbf5L9Qfsu39
PaweleS, piękne zdjęcia, piękny opis, piękna przygoda. Cieszę się, że mogłeś przeżyć coś takiego, jednocześnie mam nadzieję, że i ja tam kiedyś dotrę :) Dzięki za link do galerii zdjęć, pozdrowionka !
Ukraiński botanik Eustachy Wołoszczak (1893) nazwał je sobie "pasmem libuchorskim". Nie przyjęło się. Za to "pasmo Pikuja" dominuje w polskim uzusie. Inna rzecz, czy poprawnie "Pikuja" czy "Pikula/ła"?
Ukraińskie "Skolskie Beskidy" (ukr. Сколівські Бескиди) są traktowane jako część Bieszczadów Wsch. wg Kondrackiego.
Borżawa i pasmo Jawornika już nie. W oficjalnym, poniekąd sztucznym nazewniczo podziale fiz.-geograf. to "Beskidy Połonińskie".
No właśnie. Mnie to też nie leży. Przecie każdy grzbiet w terenie ze swej natury jest "wododziałowy".
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Zakładki