No cóż. Trudno być starym, mądrym, doświadczonym i niezwykle skromnym człowiekiem wśród - tak zwanych - ludzi cywilizowanych. Wśród tak zwanych dzikich, żyjących blisko natury, zasiadałbym w radzie starszych i wszyscy by mnie słuchali. A tutaj? Wystarczy skojarzyć mnie z jakąś starą babą i jestem załatwiony. Dobrze, że SB nie wyciągnął na wierzch faszystowskich sympatii BB, bo wtedy to już nic by nie pozostawało jak mnie aresztowac i rozstrzelać.
A ja jednak pozwolę sobie zauważyć, że to dzięki tej dziwacznej BB świat dowiedział się skąd biorą się skóry na futra z fok. Proceder jeśli nadal jeszcze istnieje, to stał się conajmniej wstydliwy i na pewno bardzo ograniczony. Gdyby ktoś nie wiedział, to mówię o masowym zatłukiwaniu pałkami (żeby dziur nie było) foczych niemowląt (żeby futerko mięciutkie było).
Do wiadomości SB: moja żona nosi futro, ale z dorosłych lisów, ustrzelonych przez wprawnego myśliwego w ramach planowego (a nawet dotowanego, bo rozmnożyły się u nas za bardzo) odstrzału.
A wilki są gatunkiem ginącym i szkoda ich tym bardziej, że miały w przyrodzie bardzo ważną rolę do spełnienia. Niestety, skoro króluje pogląd, że "racja mojej kotki (moich baranów, moich krów, moich koni) jest racją stanu" - muszą wyginąć u nas wilki, na Syberii tygrysy syberyjskie i w wielu innych miejscach wiele innych gatunków.
Co do stonki turystycznej, to proponuję dać przykład i rozpocząć od siebie akcję pod tytułem "ja tam w Bieszczady jeździł nie będę". SB pierwszy.
(I proszę nie wykręcać kotki ogonem opowiadając, że "stonka, to tylko ta stonka co śmieci, a reszty stonki, to my wcale nie uwazamy za stonkę ...." czy coś w tym rodzaju.)