Strona 1 z 5 1 2 3 4 5 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 49

Wątek: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły

  1. #1
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,078

    Domyślnie Płajami Świdowca przez 3 Menczyły

    Skład ekipy: 2 osoby z tutejszego forum

    Dojazd i powrót
    : Jarosław – Kobyłecka Polana i z powrotem samochodem osobowym przez przejście graniczne w Krościenku.

    Noclegi
    : w namiocie

    Ślad wędrówki
    : https://www.gpsies.com/mapOnly.do?fi...rue&env=gpsies



    Dzień 0: Dojazd przez Krościenko (15 minut na przejściu), Chyrów, Borynię, Mochnate, Niżne Worota, Mukaczewo. Nocleg w Sołotwino za 200 UAH od osoby.

    Dzień 1: Dojazd do Kobyłeckiej Polany. Samochód zostaje przy sklepie. Idziemy bocznym ramieniem Świdowca (nazwiemy go Płajem Kobyłeckim) na Opreszę 1481 m. Obiad przy źródełku na połoninie Byczkow. Nocleg na polanie pod górą Bałtin. Wieczorem ognisko z kiełbaską. W nocy zaczyna padać.

    Dzień 2: Rano przerwa w deszczu, pakujemy mokry namiot i ruszamy w górę. Wkrótce znów zaczyna padać. Po wyjściu z lasu na połoniny dołącza się wiatr. Widoczność prawie zerowa. Dochodzimy do grzbietu pod szczytem Ungariaska mijamy Trojaskę, zatrzymujemy się na chwilę na szczycie Geriszaska. Schodzimy na nocleg nad jeziorko w kotle pod szczytem. Ciągle pada.

    Dzień 3: Rano na tropiku mamy szron. W pozornie zasisznym kotle szaleje wiatr, wyrywa szpilki namiotu, nic nie można zostawić "luzem", bo porywa. Podchodzimy na górę Dogiaska, potem zaczynamy długie, dwudniowe zejście. Po drodze będą trzy góry o nazwie Menczył. Nocujemy miedzy Małym a Wielkim Menczyłem przy staji pasterskiej (pasterze z owcami już zeszli na dół).

    Dzień 4: Rano na tropiku mamy trochę śniegu. Schodzimy nadal bocznym grzbietem na południe. Kilka kilometrów przed końcem robimy długi postój z barszczykiem i kawą przy pustej staji pasterskiej. Na noc zostajemy w Kobyłeckiej Polanie w "Kolybie", gdzie można się przespać (200 UAH od osoby), umyć i coś zjeść.

    Dzień 5: Wracamy do domu. Po drodze zwiedzanie Mukaczewa. Na przejściu granicznym w Krościenku znów 15 minut.

    To tak w skrócie. Szczegółowe też będzie.

  2. #2
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    4,492

    Domyślnie Odp: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły

    Jak to ? ??
    Podjete zostało takie ryzykowne działanie mimo przestróg ? !!!
    druga atrakcyjniejsza i ciekawsza, zwłaszcza dla tych, którzy chcą przeżyć przygodę i poczuć dreszczyk emocji. (...) Nie należy podróżować nią nocą i to nie tylko dlatego, że jest nieoświetlona, biegnie przez pustkowia i pełno w niej dziur. Po prostu nocą można się tam natknąć na osoby, których lepiej nie spotykać w ciemnościach, zdolne zatarasować drogę czymkolwiek, by zatrzymać samochód. Z ich powodu nawet w biały dzień lepiej się nie zatrzymywać, broń Boże, nie robić sobie postoju ani nie biwakować.
    Jak tam te pustkowia wyglądają, czy dużo jest w ciemnościach dziur ?
    Czym zatarasowali Wam drogę tym razą ?

  3. #3
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,078

    Domyślnie Odp: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    Jak to ? ??
    Podjete zostało takie ryzykowne działanie mimo przestróg ? !!!
    Jak tam te pustkowia wyglądają, czy dużo jest w ciemnościach dziur ?
    Czym zatarasowali Wam drogę tym razą ?
    Panu Koprowskiemy chodziło o drogę przez Przełącz Użocką a my jechaliśmy przez Latorycką. Większość naszej trasy przejazdu ma niezłą nawierzchnię. Tylko słynny tor przeszkód w Boryni o długości 200 m jest ciągle bez zmian. W Boryni jest też drugi zabytkowy odcinek drogi, gdzie nawet konie wolą jechać bokiem.


    Na Zakarpaciu prowadzi bartolomeo, ja mogę się porozglądać po świecie. Na horyzoncie pojawiają się już pokaźne góry, ale to jeszcze nie sa nasze góry na ten tydzień. Tutaj na drodze jest trochę "wulkanów", systematycznie naprawianych przez służby drogowe.


    Wieczór zastaje nas w miejscowości Sołotwino. Nocujemy w małym hoteliku przy serwisie samochodowym


    Nazajutrz rano przyjeżdżamy do Kobyłeckiej Polany. Po zjedzeniu w sklepie świeżej bułki drożdżowej z serem i wypiciu gorącej kawy, jedziemy na koniec wsi.


    Na końcu wsi są tak ciasne podwórka, że mieści się na nich tylko pojazd gospodarzy. Wycofujemy się do centrum wsi.


    Samochód udaje się zostawić na podwórzu za małym sklepikiem. Gospodarz jest konkretny i informuje, że parkowanie u niego jest płatne. Odpowiada nam to, bo sytuacja jest jasna od początku. Samochodu pilnuje mały pies biegający luzem i większy pies na łańcuchu. A my ruszamy w drogę.

  4. #4
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    3,849

    Domyślnie Odp: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły

    Może jeszcze słowo o historii!

    Kilka lat temu Bazyl rzucił propozycję wakacyjnego wyjazdu ze startem w Kobyleckiej Polanie (kiedy to było Bazyl?). Zebraliśmy mapy, uzgodniliśmy szczegóły i... Bazyl pojechał beze mnie Nie pamiętam już co mi wypadło, ale takie niezrealizowane plany chodzą później po głowie i nie odpuszczają. A teraz miałem wolny tydzień we wrześniu, Wojtek też i nadarzyła się doskonała okazja. Postanowiliśmy zrealizować plan w wersji koszernej: nie tylko start w Kobyleckiej Polanie ale i meta. Głównej grani Świdowca mieliśmy tylko dotknąć, wędrówka po niej to miało być mniej niż 10% całej wędrówki.

    Jak się ostatecznie okazało najtrudniejsze 10%, ale jeszcze przyjdzie czas aby o tym opowiedzieć. Na razie ruszamy z Kobyleckiej Polany.
    Czterech panów B.

  5. #5
    Bieszczadnik
    Na forum od
    09.2007
    Rodem z
    Puławy (te lubelskie)
    Postów
    253

    Domyślnie Odp: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły

    Zachorowałem na góry ukraińskie więc czekam z utęsknieniem na dalszą relację.

  6. #6
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    3,849

    Domyślnie Odp: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły

    Pierwszego dnia planowaliśmy dojść na połoninę Opresza lub, jak się uda, kawałeczek dalej. Nie był to zbyt wygórowany plan bo do najwyższego szczytu tej połoniny było tylko 17-18km, ale w pionie już niebagatelne 1000m. Po drodze, w pobliżu Kobyleckiej Polany, mijaliśmy jeszcze konie, ...



    ... później jednak zostaliśmy zupełnie sami. Ani ludzi ani zwierząt, jedynie kruki się z tego wyłamywały i czasem nad nami latały sprawdzając, czy przypadkiem nie nadajemy się już do jedzenia

    Po około 4 godzinach od startu pojawiły się pierwsze widoki na połoninę Opresza.



    Wtedy też słońce zaświeciło odważniej i pokazało nam jak piękne są boczne płaje Świdowca.





    Bliźnica i Wielka Bliźnica ukrywały się najczęściej w chmurach. Nie martwiło nas to ani odrobinę, oglądaliśmy sobie i Płaj Rachowski (na zdjęciu poniżej w słońcu) i, zaplanowany na drogę powrotną, płaj prowadzący przez trzy Menczyły (w cieniu).



    W słońcu było tak ciepło, że można było nawet zdrzemnąć się na trawie
    Czterech panów B.

  7. #7
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,078

    Domyślnie Odp: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły

    Spotkaliśmy też mniej zniszczoną staję:


    Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
    W słońcu było tak ciepło, że można było nawet zdrzemnąć się na trawie
    Drzemanie wygląda, jak poniżej:


    Ze szczytu Opreszy mieliśmy rozległe widoki. Oprócz grzbietów Świdowca widać było Czarnohorę i Karpaty rumuńskie.


    Panorama 4200 pikseli : http://ciekawe.tematy.net/2019/swido...-3318-4200.JPG

    Przy schodzeniu z Opreszy kolejna staja, nieco inna od pozostałych.


    Następna góra i połonina pod nią nazywała się Byczkow. Tutaj był obiad.


    Tuż obok były trzy źródła. W ostatnim nabraliśmy wody na dalszą drogę.

  8. #8
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    3,849

    Domyślnie Odp: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły

    Pod wieczór słońce pięknie grało na różnych planach.



    Tu zaświeciło, tam zgasło!



    W końcu zdecydowaliśmy się zakończyć wędrówkę. O gdzieś tutaj:



    Było pięknie! Tak jakby słońce chciało nam wynagrodzić nadchodzący dzień...


    Po kliknięciu duża wersja.

    Stanął namiot, zapłonęło małe ognisko. To był jedyny wieczór z ogniskiem na tej wyprawie.
    Czterech panów B.

  9. #9
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,078

    Domyślnie Odp: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły

    Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
    To był jedyny wieczór z ogniskiem na tej wyprawie.
    A oto i wspomniane ognisko:




    Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
    Było pięknie! Tak jakby słońce chciało nam wynagrodzić nadchodzący dzień...

    A ten dzień (gdy przestało na chwilę padać i dało się ruszyć w trasę) zaczął się tak:



    I to było przedostatnie zdjęcie wykonane moim aparatem. Potem nabrał wody i przestał działać.

  10. #10
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    3,849

    Domyślnie Odp: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły

    Drugi dzień był i najdłuższym i najkrótszym dniem wędrówki. Wędrowaliśmy tylko do 15oo, ale za to całymi godzinami bez postoju. Z moich zdjęć wynika, że jak się na dobre rozpadało to szliśmy bez postoju prawie 4 godziny. W deszczu, wichurze i zimnie. Ale po kolei

    Rankiem, po deszczowej nocy, wstał mglisty i - trzeba mu to przyznać - malowniczy poranek.



    Mgły przetaczały się nad nami, tu otwierały widok a tam zamykały. Wiedzieliśmy, że czeka nas deszczowy dzień, ale poranek dawał nadzieję



    Pod szczytem Kurpin jeszcze coś widzieliśmy. Słabo bo słabo, ale jednak!



    Przed wyjściem na połoniny głównego grzbietu Świdowca, w najniższym punkcie tego dnia (poniżej 1300m npm) zrobiliśmy postój. Kawa, coś na ząb. Do tego momentu nie padało wcale albo słabo, ale kawy nie dane nam było wypić w spokoju Zaczęło padać. Spakowaliśmy się i ruszyliśmy. Po kilkuset metrach wyszyliśmy na połoninę i wtedy się rozpętało Deszcz na zmianę z ulewą, wiatr z gwałtownymi porywami, temperatura ok. 8-9 stopni. Iść? Czekać w napotkanej pasterskiej staji? Nie było widać szans na poprawę, uznaliśmy więc, że trzeba iść. I tak jak ruszyliśmy szliśmy bez przerwy wspomniane 4 godziny. Krótkie postoje były tylko na konsultacje trasy, nic dłuższego nie wchodziło w rachubę bo byliśmy przemoczeni i zmarznięci. Tylko marsz pod górę rozgrzewał Zdjęć nie ma, bo nie było czego fotografować - widoczność na kilkanaście metrów a dookoła cały czas taka sama plama trawy

    Zdobyliśmy główną grań i poprawiło się o tyle, że nie wiało w lewy bok tylko w plecy i podejścia były łagodniejsze. Ale nadal gęsta mgła i deszcz wyssałyby chyba wszystkie siły, gdyby nie stoicki spokój Wojtka i jego niespieszne, ale uparte i konsekwentne dążenie do przodu

    Plecaki zrzuciliśmy na chwilę dopiero na Geriszaskiej, pod krzyżem.



    Na wzmocnienie wrąbałem cztery czekoladowe cukierki od Wojtka (dziękuję!) i chcąc nie chcąc ruszyliśmy dalej na poszukiwania jeziorka w głębokim kotle pod Geriszaską. Uwierzcie lub nie, ale bez GPSa chyba byśmy go nie znaleźli. Na szczęście nad jeziorkiem wiatr był znacznie słabszy i nawet deszcz się uspokoił, mogliśmy rozbić namiot i po przebraniu się w suche rzeczy zalec w śpiworach.

    Kiedyś byłem na spotkaniu z Leszkiem Cichym. Mówił o górach, o zimowym Ewerście, o wielu, wielu rzeczach. Ale głos mu miękł tylko wtedy, gdy mówił jak wspaniałym wynalazkiem jest namiot. Gdy mówił o śpiworze, że to bywa jedyne ciepłe miejsce w okolicy. Gdy tego dnia leżałem w śpiworze przypomniałem sobie te wspomnienia Leszka Cichego
    Ostatnio edytowane przez bartolomeo ; 29-09-2019 o 09:36 Powód: Nie 6 a 4 godziny
    Czterech panów B.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Przez karpackie przelecze, czyli z Czerniowiec do Worochty przez Hryniawe ;)
    Przez Petefijalkowski w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 24
    Ostatni post / autor: 18-10-2012, 16:30
  2. Nowa mapa Czarnohory i Świdowca
    Przez przemek p w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 18-07-2012, 13:08
  3. Odpowiedzi: 23
    Ostatni post / autor: 24-06-2011, 10:04
  4. nocleg w Kwasach (w stronę Świdowca)
    Przez dziabka1 w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 19
    Ostatni post / autor: 29-07-2009, 22:39
  5. przez przypadek...
    Przez hans w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 16
    Ostatni post / autor: 23-08-2001, 16:07

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •