Wojtek napisał to bardzo delikatnie, wiało tak, że gdy podmuch złapał w wykroku trzeba było zrobić z wiatrem kilka kroków aby odzyskać równowagę. Stelaże namiotu faktycznie doginało do ziemi a kilkukrotnie wyrwało szpilki od odciągów. Każdą lekką rzecz trzeba było obciążać kamieniami zaś pakowanie namiotu to było wyzwanieNa dodatek jeszcze ta temperatura, ledwo przekraczająca zero...
Ale widoki były fantastyczne. Często po deszczach przychodzi doskonała widoczność i tak było też i tym razem.
Tutaj widać ścieżkę, którą rozpoczynaliśmy wspinaczkę na boczną grań Świdowca. Tę, która miała nas sprowadzić do Kobyleckiej Polany.
Było pięknie!
Po kliknięciu duża wersja.
Albo nawet jeszcze lepiej
Po kliknięciu duża wersja.
Wiało coraz słabiej, słońce świeciło coraz mocniej, znów można było położyć się na trawie. I zdjąć na chwilę przemoczone buty![]()







Odpowiedz z cytatem

że pomyślałem co by sobie takową sprawić. 











Zakładki