Pierwszego dnia planowaliśmy dojść na połoninę Opresza lub, jak się uda, kawałeczek dalej. Nie był to zbyt wygórowany plan bo do najwyższego szczytu tej połoniny było tylko 17-18km, ale w pionie już niebagatelne 1000m. Po drodze, w pobliżu Kobyleckiej Polany, mijaliśmy jeszcze konie, ...



... później jednak zostaliśmy zupełnie sami. Ani ludzi ani zwierząt, jedynie kruki się z tego wyłamywały i czasem nad nami latały sprawdzając, czy przypadkiem nie nadajemy się już do jedzenia

Po około 4 godzinach od startu pojawiły się pierwsze widoki na połoninę Opresza.



Wtedy też słońce zaświeciło odważniej i pokazało nam jak piękne są boczne płaje Świdowca.





Bliźnica i Wielka Bliźnica ukrywały się najczęściej w chmurach. Nie martwiło nas to ani odrobinę, oglądaliśmy sobie i Płaj Rachowski (na zdjęciu poniżej w słońcu) i, zaplanowany na drogę powrotną, płaj prowadzący przez trzy Menczyły (w cieniu).



W słońcu było tak ciepło, że można było nawet zdrzemnąć się na trawie