Ja też za chwilę napiszę, że już koniec. Heniu, nie denerwuj się, będą tylko elementy pasterskie a (prawie) nie będzie namiotu.

Ostatni postój, z wyzuciem się i ciepłym posiłkiem robimy na rozległej polanie o nieznanej nazwie, ok. 6 km przed wsią. Jest tu staja, przy niej stół z ławkami.
W pobliżu kilka obszernych koszarów, do których na noc zaganiano owce. Widać, że sporo ich tu było.


Wewnątrz staji jeszcze pachnie świeżym dymem.


Na kredensie zostały cztery całkiem dobre ogórki. Henio, nie patrz tutaj na okolice prawego, dolnego rogu zdjęcia


Owiec nie zastaliśmy na górze, bo już zeszły do wsi:


I my też już schodzimy. KONIEC.