Ruszamy zatem drogą leśną dość mocno pod górę na Czarny Dił - jeszcze nigdy tam nie byłem i czuje się to, jak mawia Witek "nawet jak na tamtejsze rejony jest dziko" :)
Plus dopaduje ciągle trochę śniegu, robi się zimowo, fajnie :)

DSCN0270.jpgDSCN0393.jpgDSCN0404.jpgDSCN0409.jpgDSCN0408.jpg

Zmierzamy ku chatce którą znajomy mi opisał jako "parkiwka". Pierwotnie myśleliśmy tego dnia dojść dalej, ale prawie 3h na Kalynyczach sprawiły że jesteśmy na niedoczasie i pomimo wczesnego zrywania chłopaków ze śpiworów podejmujemy w duchu decyzję że jeżeli znajdziejmy chatę na Czarnym Dile to tam zostaniemy na noc. Nie chcemy nocować w Saracie ani szukać po ciemku chaty w rejonie Pamiru gdzie wiedzie dalsza nasza trasa.