Zyskujemy powoli wysokość, upewniamy się na mapie i GPS gdzie powinna być nasza chata, wreszcie wychodzimy na polany na przegięciu masywu - raptem ze 100m od drogi przecinającej te polany jest nasza chata parkowa. Kolega mówił że fajna, że z piecem, że prawdopodobnie otwarta. Ale zawsze jest stresik czy na pewno. Wreszcie trafiamy na boczną drogę prowadzącą tam i kolega mówi "wg GPS po linii prostej niecałe 100m :)
Wreszcie naszym oczom ukazuje się najbardziej klimatowy i najlepszy nocleg tego wyjazdu :)
Mamy sporo czasu, jest drewutnia, źródełko 10m dalej, pozwalamy sobie na powolne przyrządzanie posiłku a potem wieczorem podgrzewamy w dużych garnkach (na wyposażeniu chatki) wodę i się kąpiemy na śniegu tą ciepłą wodą :) Tego to się nie spodziewałem po barłożeniu w Hryniawach w końcu listopada :D :D
Uszczelniamy jeszcze piec gliną by mniej dymił. Chatka zdecydowanie luxurious. W kuchniospalni jest duży piec, stół, dwie ławy i duże łóżko na dwie osoby. Trzeci z nas śpi na wszystkich karimatach na podłodze. W drugiej większej izbie jest podest do spania na ok 5-6 ludzi ale nie ma pieca.
Jest to cudowny wieczór, ale brakuje nam jakiejś nalewki :D Żartujemy że młody (czyli kuzyn) ma skoczyć do Niżnego Jałowca po piwo albo do żołnierzy po flaszkę :) Tutaj jeszcze sobie dworujemy z Grześka bo na dole kuchareczka była picabelo :) Że pewnie by już nie wrócił :)
20181119_140141.jpg20181119_153118.jpg20181119_145759.jpg20181119_152406.jpg20181119_155655.jpgIMG_20181119_195054.jpgIMG_5018.jpg20181119_155903.jpg


Odpowiedz z cytatem