Rano ruszamy, to będzie kolejny piękny dzień... Po wielu latach wreszcie trafię do Saraty... Gdy pierwszy raz jechaliśmy z Michałem w Hryniawy w ogóle nie wiedzieliśmy co i jak, bez dozwilu, bez porządnej mapy... Były jeszcze wtedy kartki rejestracyjne na granicy.. Zacfaniakowaliśmy wtedy i w kartce rejestracyjnej wpisaliśmy "CAPATA" którą kartką się potem posługiwaliśmy u żołnierzy na noclegu w Kalynyczi jako uprawomocnieniem naszego pobytu tu... Że przecież zgłaszaliśmy na granicy :) Wtedy nie dotarliśmy do Saraty, tym razem to wreszcie się stanie i to o pięknej porze roku :D
Zapraszam na kolejny odcinek opowieści :)
20181120_105229.jpg


Odpowiedz z cytatem