Wchodzimy do pierwszego sklepiku, zaraz za drugim mostem, gdzie rok wcześniej zostałem uraczony przez sprzedawczynię barszczem, hołubcami i wódeczką :) Tym razem też wchodzimy się zagrzać, prosimy o wino, pogdrzanie i siedzimy delektując się ciepłem i podgrzanym dosłodzonym winem :) Jest super !

Po czym ruszamy dalej, nic się nie dzieje, mijają kolejne kilometry. Dopiero w Białej Riczce udaje się nam złapać wracający z Wierchniego Jałowca (!) bus z pieczywem. Zziębnięci wsiadamy na pakę z ze skrzynkami z rozmaitym pieczywem, opatulamy się i ruszamy. Chwilę później konsternacja - kierowca zatrzymał się i otwiera drzwi. Kawę budete? No jasne że będziemy :) No to za chwilę już mamy po kawie kupionej nam przez wodija w kolejnym sklepie, "batończyk" do jedzenia i od razu humor nam się poprawia.

20181121_144510.jpg20181121_145541.jpg20181121_150809.jpg20181121_154350.jpgIMG_20181121_162106.jpg