Z kierowcą byliśmy dogadani że zawiezie nas do Czarnego Mostu, ale potem okazuje się że lądujemy dalej, w Jabłunicy. Kierowca mocno przejął się nami - chcieliśmy wydostać się z doliny w rejon Werchowyny jeszcze tego dnia, a nawet może do Worochty chociaż to wiadomo, nierealne. Jest około 16:30 kiedy wysiadamy w Jabłunicy, nadciąga szarówka. Kierowca rozpytuje stojących na stajance kobiet czy jeszcze pojedzie bus do USterik - żebyśmy się mogli załapać. No nie, jest pozamiatane - pojechał z 20min temu... Przez chwilę staje nam przed oczami że zostaniemy tutaj i będziemy szukać noclegu. Ale za chwilę babki coś głośniej mówią i każą nam jak najszybciej iść na stronę "rumuńską" bo stamtąd za 10min ma jechać autobus do Wyżnicy, jadąc po prostu drogą prawą stroną Białego CZeremoszu.
Udaje się nam dotrzeć pod sklep dosłownie ze 2minuty zanim autobus nadjeżdża. Wsiadamy - jest już prawie mrok. No to jedziemy... Kombinujemy, co tu zrobić dalej - czy cokolwiek z Usterik ok 19 może nas zabrać w stronę Werchowyny? No i co dalej? Przypominam sobie że mój znajomy Jarek (Jarosław Zelenczuk, właściciel prywatnego super muzeum i pracownik Werchowyńskiego Parku Narodowego) namawiał mnie rok wcześniej na nocleg itp. No to biorę w tej dolinie Czeremoszu WIFI ze służbowego telefonu Globusa hehe i dzwonię do Jarka :) Załatwione - przyjedzie po nas z JAseniowa do Usterik i zabierze na nockę :) Uratowani hehe :)
Jarkowi wyświadczyłem pewną przysługę wcześniej, odwdzięczenie się przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie - w ciemny zimny wieczór końca listopada... Jestesmy na maksa wdzięczni.
Zostaliśmy ugoszczeni kolacją (żona Jarka przeprasza że tak skromnie bo nie wiedziała wcześniej...), oprowadza nas po swoim muzeum, oglądamy także słupy graniczne z dawnej granicy polsko-rumuńskiej, w tym także słup główny(!) a następnie zostajemy odwiezieni do starej huculskiej chaty (po babci Jarka) gdzie po udzieleniu instruktażu jak rozpalić w piecu zostajemy zostawieni na nocleg i umawia się z nami o której ma przyjechać by nas zawieźć na autobus do Werchowyny... Prawdziwy "karpacki" przyjaciel :)
20181122_081208.jpg20181122_082103.jpg20181121_204825.jpg20181121_204812.jpg20181122_080930.jpg
- - - Updated - - -
Następnego dnia po pożegnaniu z Jarkiem jedziemy z przesiadkami do Lwowa i Przemyśla.. Kończy się nasza niesamowita przygoda "Jesienne Barłożenie w Karpatach"
A na koniec dodam - każdemu, ale każdemu polecam wizytę u Jarka w muzeum (blisko ronda w Jaseniowie). Zbiory które ma są najwyższej półki - spędza mnóstwo czasu na wyszukiwaniu i odkupianiu pamiątek historycznych z terenów huculszczyzny.
Polecam udać się na wycieczkę bez sztywnego planu, mogą się dziać ciekawe rzeczy... Może Was spotkać przygoda jesiennych Hryniaw :) :)
Dziękuję za uwagę!
Ps. Muzeum Jarka:
Етнографічний музей старожитностей Гуцульщини
https://www.google.pl/maps/place/48%C2%B010'26.5%22N+24%C2%B054'55.9%22E/@48.174025,24.9144307,274m/data=!3m2!1e3!4b1!4m14!1m7!3m6!1s0x4736ee6285fa9d7 3:0x3dcc576d44e7a456!2sWierchowina,+Obw%C3%B3d+iwa nofrankowski,+Ukraina,+78701!3b1!8m2!3d48.1543232! 4d24.8196945!3m5!1s0x0:0x0!7e2!8m2!3d48.1740254!4d 24.9155255



Odpowiedz z cytatem
Zakładki