Schronisko, w którym nie ma nic do picia, opuszczam przed świtem. Gdy pierwsze promienie słońca zmiatają z nieba gwiazdy i zaczynają lizać Caryńską, na Przysłup spoglądam już z góry.


Po chwili otwiera się widok na pd-wchód.


A potem na pn.-wchód.


Tym razem penetruję inny grzbiecik: Kosowiec, Średni Wiech, Bahno.


Tutaj nie ma większych przeszkód. Pomimo tego, chyba nikt tędy nie chodzi.


Może oprócz Bazyla i geodetów.


Nie chodzą też grzybiarze.


Zresztą, kto by takie byle jakie grzyby zbierał.


W okolicy tego ostatniego grzyba wyszedłem już z lasu i ukazała się dolina Sanu, Otryt, pod nim Dwerniczek a za nim?