Ranek nastepnego dnia mglisty ale dosłownie z każdym metrem npm jest lepiej.
BN 09. 10.2019-2 030.jpgBN 09. 10.2019-2 044.jpg
Idziemy przez Ruską Górę i Polany na Polańską.
BN 09. 10.2019-2 062.jpgBN 09. 10.2019-2 072.jpgBN 09. 10.2019-2 075.jpg
Zaraz za sosną z drugiego zdjecia czuć intensywny zapach dziczyzny - możliwe , że napis o niedźwiedziach umieszczono nie bez kozery.Zwierz się nie ukazał za to na szczycie spotykamy turyste też rzadka rzecz.
Niestety Tatr nie widać długi okres dobrej pogody zanieczyścił horyzont.
Dwa lata temu chcieliśmy przejść dużą grupą na Banię i niespecjalnie się nam udało. Dzisiaj idziemy bardziej stokami Jawornika i trafiamy w punkt na obelisk papieski.
Na szczycie niespodzianka.
BN 09. 10.2019-2 080.jpgBN 09. 10.2019-2 082.jpg
Gmina Jaśliska wyznakowała spacerówkę na Banię. Widokowe pagóry bez szlaku w BN (nie biorę pod uwagę polanek i przecinek leśnych)można już policzyć na palcach jednej reki. Jakoś tak po prostu żal.
Jeszcze węgierski trakt.
BN 09. 10.2019-2 086.jpgBN 09. 10.2019-2 085.jpg
Na zakończenie wyjazdu rymanowscy Inkowie.
BN 09. 10.2019-2 088.jpg
Ostatnio edytowane przez kulczyk1 ; 12-11-2019 o 23:09 Powód: literówek wiecej niż zwykle.:)
To już ostatni post z jesiennego BN w tym roku (chyba).
Spotkanie w Komańczy dużej a nawet jak na Niski bardzo dużej grupy (21 osób)
W piątek wieczorem intensywna integracja w sobotę wyjście grupowe.
Na Wahalowskim jeszcze kiepsko.
BN 11.2019 007.jpg
W Jaworniku lepiej.
BN 11.2019 012.jpgBN 11.2019 008.jpg
A dalej to już full-wypas z bieszczadzkimi widokami w tle.
BN 11.2019 024.jpgBN 11.2019 027.jpgBN 11.2019 018.jpgBN 11.2019 020.jpgBN 11.2019 023.jpg
Do Komańczy wracamy szynobusem i ...dalej się integrujemy. Nawiedza nas Gość - szkoda , że na krótko. W niedziele pogoda klękła - twardziele i twardzielki poszli na granicę. Mięczaki i dziady (z piszącym te słowa włącznie) śpią , jedzą i piją ( w dowolnej kolejności). Wieczorem to samo co w poprzednie dni a w poniedziałek powroty.
Ze wzgledu na to , że jesień zarówno kalendarzowa jak i ta za oknem nie chce się skończyć jedziemy z kolegą po raz kolejny. Prognozy zapowiadają niezłe widoki ale jak to bywa one swoje a życie swoje. Dzień pierwszy to Zawadka - Kamionka - przejscie Kamińską i Kamionką a nastepnie podnóżem Cergowej. Zachmurzenie spore a najgorzej wieje halny - rezygnujemy z buszowania po Cergowej widząc latajace w poziomie spore gałęzie.
BN 12.2019 037.jpgBN 12.2019 002.jpgBN 12.2019 006.jpgBN 12.2019 009.jpgBN 12.2019 010.jpgBN 12.2019 018.jpgBN 12.2019 021.jpgBN 12.2019 023.jpgBN 12.2019 028.jpgBN 12.2019 030.jpg
Pierwsze i ostatnie zdjecie to oczywiście Tylawa gdzie założyliśmy bazę.
Przez noc wiatr nieco słabnie ale trzymamy się wieczornych ustaleń i dzisiaj raczej dolinami.
Smereczne i Wilsznia.
BN 12.2019 059.jpgBN 12.2019 042.jpgBN 12.2019 047.jpgBN 12.2019 052.jpgBN 12.2019 056.jpg
Olchowiec
BN 12.2019 078.jpgBN 12.2019 069.jpgBN 12.2019 072.jpg
Ropienka
BN 12.2019 089.jpgBN 12.2019 084.jpgBN 12.2019 086.jpg
Mszana
BN 12.2019 095.jpgBN 12.2019 091.jpgBN 12.2019 094.jpg
Na ostatnim zdjęciu bystre oko wypatrzy wieżę na przełeczy.
Dzień trzeci i zarazem ostatni to Piotruś. Czas mamy ograniczony (kolega ma w planie jeszcze świąteczne wędzenie) więc idziemy ze Stasianego. Podejście nie jest jakieś zbytnio wymagajace - na górze skrzynka , zeszyt i grzeda szczytowa.
BN 12.2019 098.jpg
Tak naprawdę przyszliśmy tam poszukać źródeł zaznaczonych na mapie Compassu i często opisywanych zarówno w przewodnikach jak i w internetach.
Pierwsze to Swieta studnia - łatwa do zlokalizowania (mozna nawet odnaleźć znaki jakiegoś lokalnego szlaku)
BN 12.2019 102.jpgBN 12.2019 100.jpgBN 12.2019 101.jpg
Kolejna to Murowana Studnia i tu już nie jest tak łatwo. Wielu opisuje fakt jej istnienia ale nikt nie przedstawia zdjeć.
Schodzimy po rumoszu skalnym niżej. Ze wzgledu na podłoże i poszukiwania nie posuwamy się zbyt szybko. Spotykamy takie oznakowanie ale to chyba oznaczenia oddziałów leśnych.
BN 12.2019 104.jpg
Sugerując sie nazwą (jakaś cembrowina) szukam sladów obróbki kamieni.
BN 12.2019 106.jpg
Ostatecznie zdajemy sie na maszyny - kolega lokalizuje z CZ ja z Compassem i spotykamy sie w tym miejscu.
BN 12.2019 109.jpg
Pojawia się tam woda , widać inną roslinność . Szukamy jeszcze w promieniu ok.150 metrów i przez błąd w nawigacji nieco wiecej w dół ale wydaje się , że Murowana to jedynie legenda.
Ja tak kiedyś miałem z Polańską atakując z Wisłoczka. Tak się zamotałem w jarach i stokach, że jakimś cudem ją ominąłem i wylazłem na Polany Surowiczne :). Było to na początku lat dziewięćdziesiątych i to były moje pierwsze kroki stawiane poza szlakami (a miałem tylko mapę PPWIK, która delikatnie mówiąc średnio odwzorowywała rzeźbę terenu :)). Strasznie polubiłem takie łażenie i największą radość sprawia mi właśnie szwendanie się poza szlakami i też jak widzę takie cosie:
to mi żal. I nie tylko na widokowych szczytach ale i tych zalesionych jak wspomniany w Twojej relacji Piotruś. Byłem tam też w czasach prehistorycznych, gdzieś 92 albo 93 rok i żadnych ścieżek, żadnych maziajów na drzewach, po prostu piękny, "dziki" szczyt.
Dzięki za relację. Przez Ciebie będę musiał się wybrać do kilku miejsc :)
"Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski
Tak mnie sie nasunęło. Kiedys malowano szlaki by turyści różnego autoramentu mogli z nich korzystać przez lata. Teraz podstawa to wyhaczyć pieniądze , zrobić malunek w terenie, ze dwie ławki, nastepnie huczny odbiór z panem , wójtem i plebanem a potem to starolwowskie nasermater - niech sie dzieje co chce.
Nikt tego nie nadzoruje , nie odnawia i nie poprawia znaków. Po kilku latach z trudem można rozpoznać jakieś smętne pozostałości w terenie. Pewnie marudny jestem ale szkoda tej kasy często rzuconej dosłownie w błoto.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)