Tak mnie sie nasunęło. Kiedys malowano szlaki by turyści różnego autoramentu mogli z nich korzystać przez lata. Teraz podstawa to wyhaczyć pieniądze , zrobić malunek w terenie, ze dwie ławki, nastepnie huczny odbiór z panem , wójtem i plebanem a potem to starolwowskie nasermater - niech sie dzieje co chce.
Nikt tego nie nadzoruje , nie odnawia i nie poprawia znaków. Po kilku latach z trudem można rozpoznać jakieś smętne pozostałości w terenie. Pewnie marudny jestem ale szkoda tej kasy często rzuconej dosłownie w błoto.