Oprócz kamieni były też barwy późnej jesieni
.
HM19.1180912.jpg
Oprócz kamieni były też barwy późnej jesieni
.
HM19.1180912.jpg
Ostatnio edytowane przez don Enrico ; 18-11-2019 o 21:09
Po zdobyciu Spałenej Hory, załoga udaje się na grzbiet, w tutejszej okolicy główny i posuwa się na południe.
Od czasu do czasu przystaje, żeby ustalić, co widać.
A widać prawdopodobnie górę Kamień - na ostatnim planie.
Wszędzie zalegają stare bele siana. Jak kosić, to wszyscy a jak zwieźć, to nie ma komu.
Trzeci wybitny szczyt na dzisiejszej trasie - Wachalowski (Wahalowski?) Wierch. Betonowy trójnożny triangul, słupek - szlakowskaz i 3-osobowa ławeczka.
![]()
Ostatnio edytowane przez bartolomeo ; 21-11-2019 o 22:24 Powód: Na prośbę autora
Kiedyś też się bawiłem w keszowanie, to był bardzo dobry sposób na poznanie ciekawych miejsc (bo na początku w takich kesze były zakładane). Później, jak parę razy musiałem wsadzać łapy w śmieci, by wyszukać kesza to mi przeszło. Do końca zrezygnowałem po zmianie regulaminu na GC.
Ale przypomniała mi się taka historia: po "powrocie" do wędrowania (a chodziłem wtedy ze sztabówkami z lat 80-tych) trafiłem na serwis OC. Tam zobaczyłem skrzynkę założoną przez filipsa, która nakierowała mój wzrok na mapie na Jasiel. Patrząc na jego położenie pomyślałem, że w życiu tak daleko od cywilizacji nie dojdę
A później bywało się tam i latem i zimą...
A co do Spalonej Góry - Wojciech Krukar pisał, że w Breckowej Dołynie był bunkier Didyka - http://zat.besko.pl/bukowica/
Już wczoraj miałem pisać, że coś mi ten Kamień nie pasuje, ale przeglądałem forum na telefonie. Dziś, na kompie sprawdziłem ponownie i rzeczywiście łąki widać pod szczytem, na Kamieniu takowych nie ma. Kluczem był też kierunek padania promieni słonecznych. Na Twoim zdjęciu jest Suliła, a więc zdjęcie w kierunku wschodnim
Na pierwszym zdjęciu Suliła gdzieś spod Wahalowskiego, na drugim - Kamień spod Jasieniny
Jak pewnie zauważyłeś, lubię rozpoznawać, co wkoło widać. A także, że mi to za bardzo nie wychodzi. Ale wcale się tym nie zrażam i dalej będę rozpoznawał
Napisałem o Kamieniu, bo na poprzednim zdjęciu, gdzie ekipa stała na trawiastej drodze, rzeczywiście odwróceni są twarzą na zachód i tam powinien być Kamień. Czyli - podpis był dobry, tylko złe zdjęcie do podpisu dobrałem. Niestety, nie mam Kamienia (pewnie dlatego, że było pod słońce). Mam za to drugą Suliłę. Lub bardzo podobna do niej górę.
![]()
Dzięki za uzupełnienie, nie znałem tej publikacji , a warto by się jej przyjrzeć dokładniej.
Nasz wyjazd miał charakter tylko rekreacyjny, więc pon złapaniu widoków z Wahalowskiego Wierchu skierowaliśmy się w stronę Komańczy najpierw głównym szlakiem beskidzkim , a potem gminnym
który wyprowadził nas na platformę widokową
.
kom01.jpg
.
z której można było zobaczyć Komańczę z góry.
.
kom02.jpg
.
Do końca nie rozumiem, po co jest ta platforma ? Bo z sąsiedniej łączki widać dokładnie to samo. Pewnie był jakiś projekt unijny i trzeba było wydać kasę.
Parę lat minęło i konstrukcja platformy mocno się kieleboce, zatem wkrótce pewnikiem runie. Żadna strata. Widoczki zostaną.
Kończy się drugi dzień. W dolinach słońce się już schowało. Począwszy od wspomnianej platformy, widzimy pod nami Komańczę.
A w Komańczy dwie cerkwie - grecko-katolicką po lewej i prawosławną po prawej.
A nad Komańczą jakieś góry niewysokie. Dwie kopki na środku zdjęcia to Kremenec (z masztem) i Wierszki. Po prawej stronie, nad cerkwią jest Mohyła, na którą jeszcze dzisiaj idziemy.
![]()
Ostatnio edytowane przez Wojtek Pysz ; 25-11-2019 o 14:54 Powód: liter.
są widoki
DSC01495.jpg
jest i szczyt
DSC01500.jpg
więc kontemplując okolicę ruszamy na południe
DSC01508.jpg DSC01517.jpg DSC01521.jpg
słońce coraz bliżej horyzontu
DSC01523.jpg DSC01527.jpg
pora szukać noclegu
co tutaj ?
DSC01528.jpg
i poszliśmy do sołtysa, co było dobrym pomysłem, jako że był weekendowy wieczór wszystkie lokale gastronomiczne były nieczynne
- - - Updated - - -
samotny wysłannik podjął udał się na wieczorek zapoznawczy do innego forum ale wrócił
nazajutrz spotkaliśmy anioła
DSC01536.jpg oraz deszcz DSC01540.jpg
a propos Wojtku ! u mnie znowu nie pokazują się Twoje zdjęcia
.. Kończył się kolejny dzień wędrówki po górkach pogranicza beskidzko-bieszczadzkiego. Jak popatrzyłem na miernik to wskazał 23 km wędrówki , ale nie to było kresem, tylko dzień się skończył znaczy ciemność.
Idąc przez Komańczę zobaczyliśmy tablicę reklamową zachęcającą do noclegu. Po wykonaniu wskazanego telefonu lądujemy we wiacie na podwórku sołtysa
.
przyb02.jpg
.
No nie .....z takimi butami nie będziemy ładować się do środka.
Jakoś udało się ogarnąć i gospodarz wpuścił nas na pokoje, które znajdowały się na poddaszu, po pokonaniu krętych schodów.
Warunki turystyczne, ale nam to odpowiada, trzeba tylko odreagować.
Przez cały mglisty dzień miałem nadzieję, że nadziejemy się na ekipę forum.npm która miała się szwędać w tych okolicach, w tym samym czasie.
Niestety , przez cały dzień nikogo nie wypatrzyliśmy. Może wieczorny clubbing przyniesie rezultaty ?
Część załogi zaległa , a reszta ruszyła w tango po Komańczy .
Okazało się jednak ,że ten rejon Bieszczadów jest najbardziej dziki w całych Bieszczadach i nie oczekuje najazdu turystów. Przypomnę że to była sobota - łikend 11-listopada.
To, że bar Wanda już nie działa (niestety) ,to wiedzieliśmy, więc nasze kroki poszły w stronę pizderni Enenu, a tu supiza !
Zamknięte i nieczynne, ciemno . Kominek oczywiście też, nie pozostało nic innego jak odnaleźć jedyny punkt życia w Komańczy, czyli sklep Delikatesy Centrum .
Dobra nasza , jest otwarte. Robimy zakupy ( bo jutro zamknięta niedziela , a potem święto narodowe) i dzwonie do Kulczyka ...hej Gdzie jesteście ?
i słyszę ... przybywajcie , bo my jesteśmy w trakcie
Przybyłem więc do ich bazy , aby połączyć siły dwóch forumów, mających wspólnotę osób.
Myślę jednak ,że oni stanowią większą siłę niż forum bieszczadzkie , byli w większej ilości i w lepszym stanie kondycyjnym niż nasz załoga
Wróciłem do swoich i dowiedziałem się że część jutro z rana wraca w domowe pielesze , ot taka rozkładówka
Poturlaliśmy się mimo przeszkód wodnych jaki zapodał nam w następny dzień
.
przy03.jpg
.
a potem sprawdziliśmy jak to Wojtek błądził na tak prostej drodze przez Rzepedkę
.
przyb04.jpg
.
Schodząc w w dół , niczym konie dorżkarskie zeszliśmy betonówką (zamiast skrótem połonninym) i wylądowaliśmy na stacji Szczawne-Kulaszne
(gdzie cała eskapada się zaczęła i zakończyła)
Ten pojazd ostatni raz w tym roku jechał do Rzeszowa.
.
przyb05.jpg
.
Koniec opowieści
Ostatnio edytowane przez don Enrico ; 29-11-2019 o 22:01
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)