Czas przejść w Pieniny Spiskie. Trzymając się czerwonego śladu przez Jurgowskie Stajnie wyłażę na Żar. Jest południe , słoneczko daje żaru (pewnie stąd ta nazwa ) w takich chwilach wiadomo po co człowiek ma ten rów poniżej pleców. Dobrze , że widoki wynagradzają wysiłek.





Pokazują sie Gorce.



Po wyjściu z lasu nad Nidzicą ukazuje sie planowany koniec trasy na dziś czyli Czorsztyn a konkretnie myslałem o łąkach na Majerzu.



Ostatni dziś widok tatrzański



Tutaj spotykam pierwszych dziś ludzi na szlaku , łatwo sobie wyobrazić co przy takiej pogodzie działo sie na Homolach czy Sokolicy a tu pustki.
Wdaję sie w rozmowe z parą w słusznym wieku , miła dama dowiadując sie , że jestem na Spiszu pierwszy raz podpowiada mi co jeszcze należy zobaczyć , potem opowiada jak jeździli w Bieszczady końcem lat 50-siątych.
Schodzę pod zamek i tu niespodzianka - flota odpłynęła beze mnie no kurcze Dunkierka.
Busy podobno też nie kursują - misterne plany w proszku. Łapie jednak busik do Sromowców , nastepny do Szczawnicy , tam szybkie zakupy i kolejnym do Jaworek. Po wejściu pod Durbaszkę okazuje się , że dziś śpię u harcerzy.
Jako , że u harcerzy to wiadomo nie spożywa się nabyty w kurorcie wyskok piwny wypijam na tarasie z widokiem na Lubań.



Start wcześnie rano - dziś wracam do domu.
Poranne Pieniny , Sadecki , Gorce , bystre oko wypatrzy znane szczyty Wyspowego.



Tatry z Wysokiej.



Tu właściwie można byłoby skończyc bo tytułowych gór już nie zobaczę jednak z kronikarskiego obowiazku podam , że przeszedłem przez Rozdziele , Obidzę , Eliaszówkę do Piwnicznej.
Widoki początkowo na Pieniny potem na Sadecki rozpieszczały.







Można było popatrzeć na Tatry z wieży na Eliaszówce ale z zasady jestem przeciwnikiem tego typu budowli w górach. Jesli ktoś szuka widoków należy nabyć mapę i ją przeczytać - 90% gór z wieżami ma jakieś polany podszczytowe , które oferują podobny widok tylko trzeba sie pofatygować. Poza tym budowa wież ma głównie wydźwięk medialno - marketingowy. Nikt sie nimi nie zajmuje , nie konserwuje i po kilku latach po cichu wiesza się tablicę o zakazie wstepu. Ostatni argument przeciw widoczny na poniższym zdjęciu - las tablic , śmieci i obowiązkowa terenówka .



Pozostał powrót i tu szczęście dopisało (nie wnikając komu sprzyja i kto ma owe szczęście) z kurortu Piwniczna do kurortu Horyniec przez Gorlice , Jasło , Rzeszów z 5-cioma przesiadkami dojechałem w niespełna 7 godzin.