czas zleciał i nadszedł ostatni dzień wędrówek, Zbyszek zaplanował wejście na Płaszę z Smereka, dalej granicznym na wschód i zejsie z Rabiej skały w stronę Smereka do auta
DSC01631.jpg
DSC01640.jpg
siodło przed Dziurkowcem opanowały dziwne istoty...
DSC01649.jpg
które wzbiły się gdy zaczęło dobrze "fukać"
pasmo Rabiej
zeszliśmy na Jawornik, a potem "tamtędy" do auta
DSC01665.jpg
DSC01669.jpg
I skończyła się wycieczka, wyszliśmy dokładnie na wprost auta
Gdy przed wyjazdem rozmawiałem ze znajomymi ,że jadę w góry w Bieszczady to usłyszałem,że przecież to jest bez sensu jechać tam następny raz skoro już parę razy byłem. I powiem,że nieraz chodząc na tym wyjeżdzie chodziła mi myśl czy to ma sens - włazić pod górę,żeby pózniej zejść, czy jest jakiś sens tłuc się autem 12h samemu przez całą Polskę żeby łazić po Łopienniku w trakcie burzy modląc się ze strachu i gubiąc szlak trzykrotnie, czy jest sens łazić w spiekocie po szlaku granicznym i pózniej brodzić po pachy w pokrzywach, wiele takich bezsensownych rzeczy robiłem na tym wyjezdzie i mam nadzieję, że jeszcze wiele razy uda mi się to powtórzyć....
..a może właśnie tak wyglada sens, robić to co lubimy i lubić to co robimy


Odpowiedz z cytatem