Strona 3 z 3 PierwszyPierwszy 1 2 3
Pokaż wyniki od 21 do 28 z 28

Wątek: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

  1. #21
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    660

    Domyślnie Odp: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

    Za Czywczynem mamy rozległe pole pod Suligulem, tam onegdaj przechodził Hugo Zapałowicz w swojej górsko-botanicznej wędrówce z Czeremoszu w Gory Rodniańskie:

    "Gdyśmy się pobudzili, słońce wesoło swiecilo i pogoda promieniała dokoła. Oddychaliśmy znowu swobodna piersią i już w następnej chwili zapomnieliśmy o naszej wczorajszej obawie przeziębienia się. Ochoczo podażylismy w drogę, idąc wzdłuż granicy lasów wschodnim stokiem Czywczyna na przełęcz Suligułu.

    Może stad zobaczymy Alpy Rodneńskie?

    Z przełęczy jednak nie było ich widać; bliższe góry zasłanialy je nam. Potrzeba było na szczyt się wznieść, lecz czas naglił i po krótkiej naradzie przekroczyliśmy granicę Galicyi i wstąpili na ziemie królestwa węgierskiego."

    W tym miejscu też kiedyś Adam Kulewski znalazł głowicę głównego słupa polsko-rumuńskiego..



    Zdjęcie pochodzi z wydawnictwa "Przedwojenne Bieszczady" ze zbiorów Andrzeja Wielochy.

    Na trawersie Suligula kolejny raz korzystam ze źródła. Tym razem muszę się nagimnastykować żeby moc napełnić 3litrowa bańkę woda, ale udaje się. W ten sposób mamy zabezpieczona wodę na herbatę i posiłek - zaplanowany w parkowej chacie pod Popadia.

    Chata pod Popadia to wypas nad wypasy. Jeżeli ktoś z Was zima będzie wędrował przez Czywczyny to zdecydowanie polecam. Rozmawiałem ze znajomym z Werchowynskiego Parku Narodowego - wszystkie sa zostawiane otwarte na zimę. W środku sa dwa piętrowe łóżka z pościelą, piec, stół, podstawowe naczynia oraz butla z gazem i palnikami. Palniki działają! Uzyczylismy wiec tego gazu żeby po wypiciu herbaty z termosu uzupełnić na maksa na nowo, nie wiadomo o której dziś skończymy wędrówkę...






    Na przełęcz Łostuńska super zjazd :) Obawiałem się go ze względów stromizny oraz wąskiej drogi, ale sniegu było dość dużo i poszło łatwo. Na dole czekolada, orzeszki, herbata i nałożenie fok. Teraz największe podejście tego dnia przed nami. Czas leci, ruszamy ok 15:20, ciemno jest o 18. W tym momencie jeszcze mamy w głowie - ok, godzina w górę do Pirie, będzie 16:20, 2h do połoniny Bałtagul - damy radę.




    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  2. #22
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    660

    Domyślnie Odp: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

    No i jesteśmy na zakrecie na Pirie ok 16:20. Mamy jako taka widoczność, w tym miejscu odslaniaja sie przed nami olbrzymie cielska Purula, Stewiory, Komana... Każde z nich to kawał góry. Patrzymy mniej więcej gdzie jest połonina Bałtagul i kręcimy nosami. Szybka konsultacja w naszej ekipie i postanawiamy jednak odpuścić. Nie mamy dziś ochoty iść kolejne 3h do chaty na Bałtagulu która nie jest wypasem z tego co wiem. Jakbyśmy mieli perspektywę takiej chaty parkowej - bez zmrużenia okiem byśmy poszli.

    No i teraz tak.. Stres bo mamy zaznaczona chatke na połoninie Pirie Wielkie, ale kołacze mi w głowie że stan jest tam "aby przezyć". Zjeżdżamy pod las tam gdzie ona powinna być. No i nie do końca jest.. Jej ruiny stoja, dach po części zawalony, zero drzwi, okien... W środku co prawda podest na dokładnie 3 osoby, ale i tak średnio...

    Cofamy się na górę w rejon zakrętu Pirie żeby popatrzeć w kierunku Ppołoniny Bałasinów gdzie jest tez chata parkowa. Ale robi się już późno, zmierzcha się a to kolejne ok 4-5km i bylibyśmy dalej od jutrzejszej trasy. Smutek, ale zjeżdżamy ponownie do naszej ruiny.

    Rozpalamy ognisko, Krzysiek tnie sporo gałęzi świerkowych i mości posłanie na tym podeście (przypomnijmy - nie ma materaca od dwóch dni). Kładziemy na to dwa tarpy i będzie kulturalne spanie. Ognisko rozpalamy bardziej dla lepszego samopoczucia niż suszenia czy gotowania na nim. Idziemy tego wieczoru szybko spac. Noc bardzo ciepla, rano odwilż... Budza nas krople roztapiającego się sniegu z dachu, coś nam na posłanie kapie. Czas wstawać, ruszac…

    Mimo wszystko będę wspominał ten nocleg jako super klimatowy, kwintensencję ekspedycji zimowej na pograniczu ukraińsko-rumuńskim. Żeby nie było za łatwo. Oraz nie ukrywajmy cieszę się że nic nam się na głowę tam nie zwaliło...







    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  3. #23
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    2,882

    Domyślnie Odp: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

    Faktycznie jest klimacik noclegowy jak trzeba - śnieg w szałasie, łoże wyściełane świerczyną, dach z "lekka" pofalowany :) Super sprawa!
    Jak tak sobie czytam Twoją relację i oglądam zdjęcia to mi troszkę żal, że jestem z nartami na bakier :(
    Ostatnio edytowane przez sir Bazyl ; Wczoraj o 16:23
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

  4. #24
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    660

    Domyślnie Odp: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

    Jest środa rano. Wstajemy jak zwykle o 6-6:30 rano. Ciekawa ta środa jest o tyle że czas mamy przewidziany do piątku wieczór a jeszcze do Hnitessy nie doszliśmy :) Ale generalnie wszystko mniej więcej w planie. Po 20km dziennie.

    Dziś wita nas jak już pisałem odwilż, a jak odwilż to zerowa widoczność.. Brniemy wzdłuż słupków sistiemowych w górę, w dół, w górę, w dół... Monotonia, nic się nie dzieje, nic nie widzimy. Ale pobłądzić tez nie ma jak. Jak to przy odwilży - zaczynamy mieć problem z fokami oraz nawet ze slizgami nart z łuską - parokrotnie zatrzymujemy się i woskujemy świeczka na ile sie da by był "poślizg".





    Ok 12, po 4h od wyjścia z Pirie meldujemy się na Palenicy w miejscu gdzie będziemy skręcać w lewo w kierunku Wesnarki i Chitanki. No tak, nie jest to łatwy moment wyjazdu. Nic nie widać, wiatrem i śniegiem duje że hej.. Sam mam wątpliwości nad sensem pakowania się na Hnitessę, ale gdy Globus pyta - "Trawers, na Hnitessę idziemy czy nie?" Odpowiadam jak najbardziej mogłem z pewnością siebie że tak, że to warunek wyjazdu i trasy :) :)

    No tak, czasem idee fix czy jak to się pisze jest na tyle istotne że bez tego trudno uznać coś za udane / zaliczone. Tak jest w przypadku Hnitessy. Tadeusz Studziński w swoim opowiadaniu wprost opowiada:

    "Do południowego cypelka granicznego za Hniatysią doszedłem o godzinie piętnastej i stałem na nim przez dłuższą chwilę. Szerokość Karpat w tym miejsca jest największa i wynosi jakieś dwieści kilometrów. Dookoła stał zbałwaniony ocean gór.(…) Pomyślałem wtedy, czy przede mną był już ktoś samotnie na nartach w grudniu na Hniatysi idąc grzbietami Czarnohory i Karpat Marmaroskich. Bardzo w to wątpiłem.
    Słupek graniczny na cyplu odwiany był przez wichry i miał numer 56. Pomachałem ręką w kierunku Siedmiogrodu i zawróciłem na północ. Cztery kilometry szedłem swoimi śladami do płaskich połonin Gropy. Z wysokości 1750m zjeżdżałem przez zielsko stepowe do źródeł Czarnego Czeremoszu. Zmarzłe łodygi wystawały ze śniegu, ale nie hamowały pędu."

    Ten odcinek opowiadania jest mega ciekawy i zastanawiający. Słup 56 był na samym zakręcie granicy, przed wejściem w Mencziła. Kto był to wie jak stromo jest od Hnitessy do tego punktu. Jakie mocne idee fix trzeba mieć żeby zimą zejść / zjechać tam na dół i potem wrócić z powrotem. Podziw dla Studzińskiego tym większy. My się zastanawialiśmy nad Hnitessą, Fata Banului nie była nawet opcją dla nas, chociaż byliśmy na pewno lepiej wyposażeni i w trójkę. Tak, tak. Zastanawiałem się czy na pewno był w miejscu słupa 56. Miałem nawet myśli czy cała historia nie jest wymysłem autorskiej wyobraźni. Wrócę do tego pod koniec, jest co najmniej jedno miejsco gdzie coś się z dniami nie zgadza.

    Z naszej trójki Krzysiek decyduje się zostać na Palenicy i poczekać na nas. Jak potem przyzna pomimo doubrania się mocno go wywiało. Ja z Globusem ruszamy i po ok 40min jesteśmy na Hnitessie.






    Ciekawe jest to że na Hnitessie występuje bezproblemowy rumuński zasięg :) Korzystam, wysyłam pare smsów (zimą, z Hnitessy, kto by kiedyś pomyślał...). W roku 2011 kiedy byliśmy w 5 osób najmłodszy uczestnik naszego wyjazdu został zaopatrzony przez tatę w... telefon satelitarny. Wtedy troszkę się dziwiliśmy, troszkę podśmiechiwaliśmy, dziś to już nie do pomyślenia. Cywilizacja zasięgowa dociera coraz dalej i dalej na głęboką Huculię.
    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  5. #25
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    660

    Domyślnie Odp: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

    Cytat Zamieszczone przez sir Bazyl Zobacz posta
    Faktycznie jest klimacik noclegowy jak trzeba - śnieg w szałasie, łoże wyściełane świerczyną, dach z "lekka" pofalowany :) Super sprawa!
    Jak tak sobie czytam Twoją relację i oglądam zdjęcia to mi troszkę żal, że jestem z nartami na bakier :(
    Bazylu,

    Czywczyny i Hryniawy są bardzo ale to bardzo łatwe narciarsko. Nasz wyjazd pod kątem technicznym nie stanowił żadnego wyzwania. Trudność to niezawodność sprzętu, twarde jak ze stali stopy, palce, paznokcie (hehe).. No i jasne, jakaś wprawa żeby móc zrobić te 15-20km dziennie na nartach i się nie zajechać (mięśniowo, stopowo, pachwiny itp. itd.). Krótko mówiąc - można, jakby odrzucić Popa Iwana z trasy :)

    P.
    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  6. #26
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    660

    Domyślnie Odp: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

    Po powrocie z Hnitessy (widoczność taka że w dwie strony szliśmy wg gpsa…) wzięliśmy zziębniętego Krzyśka i ruszamy wielką bulą Palenicy w kierunku Wesnarki. Na Wesnarce jeszcze z 10 lat temu były ruiny szałasu pasterskiego, teraz jest nic. Sam zjazd jest mega spoko, łagodny, długi - szybko meldujemy się na dole. Początkowo oczywiście mielismy małe problemy z doborem odpowiedniej linii aż załapaliśmy wyciętą przecinkę w kosodrzewinie.

    https://youtu.be/0lX8FbNkqOU





    Potem małe lawirowanie leśne i podchodzimy pod Połoninę Chitankę :)

    https://youtu.be/ZuMFzKblln4

    https://youtu.be/Nrq5rHX1z8Y



    I szybko, bo o godz 16 (środa) docieramy w solidnej zadymce śnieżnej do chaty parkowej na Prełucznym :) Wypas, wypas i jeszcze raz wypas :)

    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  7. #27
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    660

    Domyślnie Odp: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

    no to na dziś tylko jeszcze zaprezentuję małą wańkę wstańkę :) Gdy dotarliśmy chata od strony drzwi wyglądała o właśnie tak:




    Oraz po 15minutach:

    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  8. #28
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2008
    Postów
    109

    Domyślnie Odp: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

    Tak się składa , że każde kolejne części relacji wiążą sie u mnie z powrotem zimowej pogody i choć w małym stopniu to jednak pozwalają lepiej odczuć tytułową "kurniawę".
    Skądinąd wiem , że była to wyprawa typu "spełniamy własne marzenia" i tu najwieksze gratulacje dla autora . Bo czymże byłoby nasze życie bez planów i marzeń oraz ich realizacji.
    Wielkie gratulacje.
    Ja sam cóż nie te lata i nie te zdrowie ale jak mawiał dziadek "poużywać to już nie poużywasz ale popatrzeć zawsze miło " więc patrzę (i czytam) i czekam na całość.
    Piotrze proszę o jak najszybsze zakończenie(patrz pierwszy wers) by po tej nijakiej zimie nastała wreszcie normalna wiosna.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 4 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (1 zarejestrowany(ch) oraz 3 gości)

  1. krawc

Podobne wątki

  1. chatki w Karpatach Wschodnich
    Przez komisaRz von Ryba w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 15-01-2019, 18:57
  2. Odnawianie chatek w Karpatach Ukraińskich
    Przez Petefijalkowski w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 15
    Ostatni post / autor: 06-08-2018, 10:09
  3. T. Studziński " Kurniawa w Karpatach " - fragmenty
    Przez sir Bazyl w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 23
    Ostatni post / autor: 03-12-2017, 23:09
  4. Dobre noclegi w ukraińskich Karpatach
    Przez Henek w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 17
    Ostatni post / autor: 28-04-2008, 20:06
  5. Zapraszam na wystawę Tadeusza Budzińskiego
    Przez leszczu w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 14-07-2005, 17:36

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •