Strona 4 z 10 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 31 do 40 z 96

Wątek: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

  1. #31
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,641

    Domyślnie Odp: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

    Ech... Szkoda ze trasa nie do powtorzenia w warunkach letnich (z racji na zajete chaty...).

    Czekam na ciag dalszy!
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  2. #32
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    688

    Domyślnie Odp: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

    Ruszamy dość późno, jesteśmy na samym końcu Hryniaw - przed nami długie połogie pasmo. Idealne na rower - prawie wszystkie szczyciki mają swoje trawersy wygodnymi drogami leśnymi. Hryniawy są jak dla mnie jedną wielką połoniną na wysokości ok 1500m. My startujemy z okolic Przełęczy Szyja ok 1350m i niedługo potem podchodzimy w górę w rejon Hlistowatego.

    Ciekawostką tego miejsca jest że przechodziła tu linia energetyczna łącząca dolinę Białego Czeremoszu z zastawą Czemirne - która znajdowała się parę kilometrów powyżej klauzy Łostuń. Nie ukrywam, ciekawią mnie te sprawy i z chęcią bym pogadał z jakimś wojskowym który pamięta czasy sojuza, jak to wszystko było zorganizowane...


    Niedługo potem znajdujemy małą przenośną osadę leśników którzy pewnie jak śnieg zejdzie to będą działać mocno z wyrąbem lasu w tym miejscu :(






    Ten dzień był dla nas kolejnym w którym musieliśmy się uwinąć, zrobić odległość - żeby na piątek popołudnie mieć szanse zlądować do Szybenego. Widoczności jakiejś specjalnej nie było, zjazdów też nie.. Można powiedzieć nuda... No ale w tej nudzie spotkaliśmy pierwszy raz od paru dni ślady ludzkie!!! :) :) To była dla nas atrakcja. A ile się zastanawialiśmy czy to pracownik parku, czy brakoniec (kłusownik) czy jeszcze inne licho sprowadza tu człowieka... Potem na wysokości połoniny Paukivka ślady schodziły a następnie zawracały z chaty parkowej(współrzędne 47.83981, 24.865849 - nie schodziliśmy, ale standard na pewno podobny do tych na Prełucznym i pod Popadią).

    Już po wyjeździe znajomy z parku potwierdził że chodził tam ich pracownik na oglądzie "co słychać" w górach. Trzeba powiedzieć że park super, naprawdę super postawił chaty w górnym Czarnym Czeremoszu - które umożliwiają swobodne patrolowanie oraz dla nas - barłożenie w nich. Można sobie zrobić tygodniowy wyjazd z którkimi wycieczkami, zmianami z chaty na chatę - wszystko w mateczniku niedźwiedzia, poodwiedzać na spokojnie klauzy... Czemirne, niesamowite możliwości "na lekko" się tym samym otworzyły. Tutaj trójkąciki z 4 chatami w górnym dorzeczu. Jest więcej.

    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  3. #33
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    688

    Domyślnie Odp: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

    Plecaki są już relatywnie lekkie, większość żarcia poszła, wręcz wychodzi na to że coś tam zostanie o ile nie przydarzy się przymusowe kiblowanie z jakiegoś powodu. Mijają kolejne połoninki, tutaj widać w tle chatę parkową na poł. Paukivka.



    Z ciekawostek - już zaczyna się gadanie "co zjem lub wypiję w Szybenem" :) Mamy nadal 1,5dnia lekko licząc do wioski, ale czujemy Jej podmuch. Co chcę przez to powiedzieć - jeżeli by ktoś chciał startować z Szybenego i ma w porządku kondycję to w 2 dni (trzeba wliczyć podejście na grzbiet) jest w stanie dojść do chaty na Prełucznym. To jest niecałe 40km. Stąd już można działać - do klauzy Bałtagul (najwyżej położonej w Czarym CZeremoszu), do źródeł Czeremoszu, na Hnitessę, na drugą stronę do klauzy Perkalab arcyksięcia Rudolfa. Generalnie - po tym wyjeździe coraz bardziej widzę że przy dobrej organizacji i kondycji Hryniawy można fajnie lekko obskoczyć.

    Ważne dla rowerzystów - z Szybenego na połoninę Łukawica jest od paru lat wygodna szeroka droga leśna. Dojeżdżając do Szybenego trzeba przekroczyć na lewo most za szlabanem i po ok 1km przy leśnictwie w lewo w górę. Super sprawa moim zdaniem w ten sposób wjechać na grzbiet.

    Czasem coś się lekko przejaśnia, tu największe obniżenie w Górach Czywczyńskich (przełęcz Łostuńska)



    Samotność w Hryniawach…



    Chłopaki byli pod ogromnym wrażeniem przestrzeni które tam są - w Czywczynach i Hryniawach. A trzeba podkreślić że już z niejednego pieca górskiego chleb jedli. To jest fakt, idziesz 3 dni Czywczynami a potem 2,5 dnia wracasz Hryniawami od Hnitessy. Kawał gór.






    Tego dnia mamy zaplanowane dojście w rejon Tarnicy (hryniawskiej :) ). W miarę jak się nabliża popołudnie obstawiamy godzinę o której dojdziemy do małego zestawu chat pomiędzy Babą Ludową a Tarnicą. Stawka jest wysoka - kto stawia pierwsze piwo w Szybenem :) Humory już nam dopisują, liczymy pomału ile nam zostało kilometrów itp. itd. Mijamy w końcu trawersem Babę Ludową (przepiękny!!!) i pierwsza próba noclegowa którą kojarzyłem - nieudana. Duża chata która podobno pełni funkcję czegoś w rodzaju schroniska - zamknięte na mocne kłódki, nie ma szans się dostać.

    Na szczęście z obserwacji z roku 2015 wiem kilkaset metrów dalej są chaty mniejsze - któraś powinna być otwarta, choć wiadomo stres jest. Generalnie zasada jest taka - im większe zadupie tym większe prawdopodobieństwo otwartej i fajnej chaty. Im bliżej turystyki i ludzi, tym częściej te chaty są zamykane. Przykra ta prawidłość.


    Tu jeszcze wspomnienie sprzed 2h, zawsze staram się zapalić świeczkę w takich górskich kapliczkach.



    Wreszcie równo o 18 docieramy do chaty która jest otwarta:


    Chłopaki pierwsi ją otworzyli, słyszę głosy zachwytu - że piec duży, że stół, że podesty na dużą ilość osób - słysząc to raduje się dusza, wprost miód na moje uszy :)

    I tak jest w środku. Zabieramy się na początek za ogarnianie drewna, pieca, oraz wykańczamy resztki Stroha :)



    I tutaj ciekawostka - Stroh 80% był noszony w honorowej butelczynie po... Tanicie (Tanita) - kultowym rumuńskim likierze który piliśmy 6lat wcześniej w trakcie przejścia granią Alp Rodniańskich:
    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  4. #34
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    688

    Domyślnie Odp: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

    Piec niby porządny, duży ale okazał się mocno popękany (płyta i fajerki). Po rozpaleniu też nie za suchym drewnem nastąpiła masakra dymna. Taka porządna porządna masakra. No nic, wzięliśmy się do roboty z glinobłotem (zużyliśmy resztki herbaty) i lepiliśmy powierzchnię i dziury. Udało się i po 1-1,5h już było znośnie. Potem wieczorem spokojnie mogliśmy posiedzieć i dokładać do pieca.

    Tego wieczoru kolejny raz Krzysiek ścinał świerczynę by ułożyć na twardych dechach i mieć jako taki komfort. No, ale tak wygodnie to nas jednak góry nie puściły. Był to chyba najzimniejszy nocleg z całego wyjazdu. Świerczyna była zmarznięta i pełna kryształków lodu... Pół nocy kaszlał i pociągał nosem, w końcu przyjął puchówkę moją i zasnął. Globus też narzekał na temperaturę (piec niby nagrzaliśmy ale coś słabo trzymał). A ja? A ja jak cały wyjazd przespałem na komforcie bo miałem fajny materacyk dmuchany i nowy śpiwór chińczyka (Aegismax G3, bardzo polecam) to tej nocy oddałem swojego tarpa Krzyśkowi (na świerki). Jako że oddałem tarpa to wylądowałem na dechach podestu samym materacykiem. No i to nie problem ciepłościowy, ale... po ok 1h wiercac się przebiłem materacyk i spałem na samych dechach. Coś tam próbowałem dodmuchiwać, potem słożyć na pół - żeby mieć choć od nerek w górę podkład, ale stykało na chwilę...





    Wieczorem jest rozmowa i kolejne próbowanie mnie pod kątem "Wodzu, to rano rozjeździmy Tarnicę i Babę Ludową". Tym razem nie mam nic przeciwko, bo odległość do cywilizacji "pod kontrolą" ale wskazuje że wtedy możemy nie zdążyć przed zmrokiem itp. itd. plus kwestie logistyczne z Szybenego do Dzembronii - do campingu Biały Słoń gdzie czeka na nas fura.

    Ruszamy ok 8:30 wiedząc że "zaraz kończymy". Wg GPSa zostało nam ok 14km do Szybenego :) :) :) Zostaje parę fot zanim zaczęliśmy zjeżdżać w dół..







    Staja na Poł. Michajłowa


    No a mnie łapie smutek i jakiś sentymentalizm.. Miałem to parę razy w życiu w górach gdy do czegoś mocno dążyłem i w końcu byłem bliski spełnienia.. Trudno to opisać.


    Ok 11:45 zaczynamy zjazd i szeroką drogą leśną mkniemy w dół. Troszkę wariujemy, ja o mało nie przypłacam jakąś kontuzją (spadłem z nasypu 3m) i po 45min jesteśmy na dole przy leśnictwie...



    Pakujemy narty na plecaki i ruszamy do szlabanu i do sklepu. Jest 12:50, idziemy przez Szybene. Coś mi w głowie już poprzedniego dnia wirowało że o 13 lub o 14 ma być autobus do Werchowyny. Dla nas byłaby to idealna opcja. Nie trzeba dzwonić po chłopaków z campingu lub inaczej kombinować, wydawać kasę na indywidualny transport. No nic, zobaczymy jak pójdą formalności na szlabanie i jak to jest z tym busem.



    Jesteśmy ok 13:20 przy budce strażniczej, ja biorę na siebie rozmowę, pokazanie paszportów, druku maila z zezwoleniem itp. Generalnie jestem pewny siebie, ale wiadomo - mogą się przyczepić że nie zaczęliśmy od wizyty w Szybenem czy coś. Idzie gładko - po 10min już wsio zrobione. dopytujemy jeszcze o autobus i faktycznie - mamy równo 30min do odjazdu :) :)

    No to co robimy.. piwko robimy. Potem drugie :) Siedzimy w wiacie przy szlabanie i delektujemy się chwilą. To była najszczęśliwsza, najbardziej wyluzowana chwila wyjazdu. IDEAŁ.



    Wsiadamy o 14, cali uchachani (no bo zmęczenie 6dniami, bo dwa piwka na szybko...) No i następuje dramat. Niby 15km ale dziury jak cholera, tempo autobusu słabe a nasze pęcherze dostały przed chwilą po litrze piwa. Dalej opisywać nie będę, powiem krótko: bolało jak cholera.

    Wysiadamy przy moście w Dzembronii… Coś się kończy...



    Idziemy się najeść i świętować nasz sukces. Tak, to jest sukces że udało się taką trasę dziabnąć zimą pomimo "szczytowania" już pierwszego dnia. Ja mimo wszystko jakoś czuję że coś się skończyło dla mnie. Coś... coś o czym marzyłem. Gdy realizujesz marzenie to potem część Ciebie umiera.

    Odpalamy wifi w campingu, dochodzą nas informacje że "we Włoszech rozwija się koronawirus". Jeszcze nie kminimy powagi sytuacji i tego co na nas i na Polskę pod kątem zakazów spadnie zaledwie w 2 tygodnie. Udało się nam pojechać w ostatniej chwili.

    Jestem w duchu mega ale to mega wdzięczny losowi że udało się, moim kompanom że byli tacy wyrozumiali dla "kierownika faszysty" i że cali zdrowi wróciliśmy.

    Nocujemy na campingu, rano o 6 wsiadamy w furę i jedziemy na granicę (znowu Budomierz). Cała operacja na przejściu to 60min. Kulturka.
    W ten sposób kończę moją opowieść. Opowieść zrobienia (wreszcie) trasy z jednej strony dla siebie, dla swoich ambicji górskich, zainteresowania, "czarnoczeremoszowania" którym się param od ok 10lat, z drugiej strony - oddanie hołdu Tadeuszowi Studzińskiemu.


    Dziękuję za cierpliwość w czytaniu moich wypocin :) Oczywiście w razie pytań - dawajcie, postaram się odpowiedzieć.

    Piotrek
    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  5. #35
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    4,121

    Domyślnie Odp: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

    Coś fantastycznego. Gratuluję!
    Czterech panów B.

  6. #36
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    688

    Domyślnie Odp: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

    Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
    Coś fantastycznego. Gratuluję!

    Dzięki :) Jeszcze zamieszczam obiecany "filmik" zrobiony na bazie śladu z GPS. Zdjęcia nie sa w dobrych miejscach jednakże pokazywane - jest przesunięcie godzinne (jeden sprzęt przestawił się, drugiego nie przestawiliśmy na czas ukraiński)

    https://www.relive.cc/view/v36ArL1ejGq
    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  7. #37
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    4,121

    Domyślnie Odp: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

    To jeszcze tylko się pochwalę: ja też mam "Pięć Mostów" Studzińskiego z odręcznym autografem Autora i dwoma czy trzema odręcznymi dopiskami w tekście i na zdjęciach zamieszczonych w książce
    Czterech panów B.

  8. #38
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    688

    Domyślnie Odp: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

    Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
    To jeszcze tylko się pochwalę: ja też mam "Pięć Mostów" Studzińskiego z odręcznym autografem Autora i dwoma czy trzema odręcznymi dopiskami w tekście i na zdjęciach zamieszczonych w książce

    Oooo dawaj zdjęcia! Koniecznie! Ja tez mam "Pięć Mostów" z pieczatka Tadeusza, podpisem i wieloma wklejkami z artykułów i odznaczeń (kopie) oraz kserem książeczki wojskowej:



    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  9. #39
    Kronikarz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2015
    Awatar coshoo
    Na forum od
    09.2004
    Postów
    690

    Domyślnie Odp: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

    Super wyprawa.

  10. #40
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    4,121

    Domyślnie Odp: Kurniawa w Karpatach - trasa Tadeusza Studzińskiego z 1937/38 roku

    Cytat Zamieszczone przez Petefijalkowski Zobacz posta
    Oooo dawaj zdjęcia! Koniecznie!
    proszę bardzo:

    Czterech panów B.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. chatki w Karpatach Wschodnich
    Przez komisaRz von Ryba w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 15-01-2019, 18:57
  2. Odnawianie chatek w Karpatach Ukraińskich
    Przez Petefijalkowski w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 15
    Ostatni post / autor: 06-08-2018, 10:09
  3. T. Studziński " Kurniawa w Karpatach " - fragmenty
    Przez sir Bazyl w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 23
    Ostatni post / autor: 03-12-2017, 23:09
  4. Dobre noclegi w ukraińskich Karpatach
    Przez Henek w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 17
    Ostatni post / autor: 28-04-2008, 20:06
  5. Zapraszam na wystawę Tadeusza Budzińskiego
    Przez leszczu w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 14-07-2005, 17:36

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •