Gratuluję spostrzegawczości! Faktycznie Studziński nie byłby w stanie po godz. 15. powrócić od słupa 56 przez Hnitesę na Palenicę i jeszcze za dnia zjechać do Bałtagułu. Zatem musiał dotrzeć na Styniszorę co najmniej o 1-1,5 godz. wcześniej. Że zjechał do doliny Czarnego Czeremoszu za dnia, świadczy napotkanie przezeń huculskich drwali, którzy spuszczali tam drewno ryzami. Nie robiliby tego po ciemku. Takich znaków zapytania przy czasach przejść może być więcej, dlatego zaproponowałem, żeby zestawić parametry jego trasy z danymi współczesnymi.
Wszystko może być tu zmyślone, ale dlaczego Studziński miałby przy tym popełniać tak rażące błędy, jak mylne umiejscowienie połoninki Gropa na Palenicy, albo używać bardzo rzadkiej formy nazwy Hnitesy? Paradoksalnie właśnie te odchyłki od stanu faktycznego i ówczesnego turystycznego uzusu nazewniczego świadczą na korzyść wiarygodności autora relacji - pomimo innych rozbieżności, jak choćby czas przejścia.
Nie tylko "pan Tadeusz", bo i Rehman, a także współczesny "panu Tadeuszowi" badacz-terenowiec. Co do fonetycznej postaci tej formy, jaką usłyszał Studziński, trudno się wypowiadać. Odnotowano w obiegu kilka odmian wymowy tej nazwy przez Hucułów i nawet spierano się o właściwą. Huculszczyzna nie była obszarem jednorodnym językowo, istniały spore różnice dialektologiczne. Nie sposób rozstrzygnąć na ile wiernie oddano w zapisie fonetykę.
Owszem, jest tam zaznaczone schronisko, ale na połoninie Popadii, przez którą zjechał do Popadyńca. Było ono już wówczas w ruinie (nie ma go na II wydaniu tej mapy z 1938, a jest właśnie w Popadyńcu).
Trudno, żeby była, skoro "Powroty w Czarnohorę" sięgają jedynie po Burkut i Stoha, ale na str. 151 znajdziesz mapkę o bardzo podobnym stylu kreślenia i liternictwa. Wyszła bowiem również spod tej samej ręki PiTeRa. Jeśli zaś koniecznie chcesz porównać sporządzony przez niego wyrys z "trzysetki" tego samego obszaru, to zajrzyj do "Płaju" nr 3. Nie wniesie to jednak nic nowego do naszych rozważań.



Odpowiedz z cytatem