Witam ponownie i gratuluję spostrzegawczości!
Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
Ten fragment naszej dyskusji zaczął się koncentrować na zagadnieniu typu „ czy w przewodniku o Krakowie może znaleźć się także mapa okolic Krakowa”. Przecież już wcześniej przekonująco objaśniłeś genezę powstania tej mapki, więc po co drążyć temat?
Faktycznie w odpowiedzi na Twój pierwszy (w tej części dyskusji) post objaśniłem genezę:
Cytat Zamieszczone przez Tomnatyk Zobacz posta
szkicowej mapki w "Płaju", w której znać rękę PiTeRa, czyli kartografa P. Kamińskiego. Trasę Studzińskiego naniósł zapewne PiTeR (...) Nie wiadomo, czy Studziński w ogóle widział tę mapkę przed publikacją.
Mimo to jednak "drążyłeś" ten temat, szukając takiej mapki w "Powrotach...". Bądźmy jednak ściśli: nie "w przewodniku o Krakowie" - tylko po Czarnohorze, i nie "mapa okolic Krakowa" - tylko Gór Czywczyńskich i Hryniawskich. Widzisz różnicę?

Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
Bilingwizm, jak i brak twardej wymowy spółgłosek w dialekcie wschodniohuculskim to póki co jedynie supozycja – hipoteza, którą najpierw trzeba by udowodnić. Póki co nie mamy żadnych pewnych przykładów potwierdzających palatalizację na tym obszarze (w ruskich gwarach góralskich). Nieliczne „spalatalizowane” przykłady imienia Hnitesy świadczą o czymś wręcz przeciwnym - wszystkie wyszły spod pióra autorów polskich, bądź w drugiej grupie – mniej licznej – spod rysika kartografów austriackich (...). W regionie czeremoskim możliwe było więc przenikanie językowe i zapożyczenia, ale raczej nie dwujęzyczność. (...) z czasem wytworzyła się jednak ostra granica językowa między gwarami ruskimi a wołoskimi. O jakimkolwiek wpływie gwar rumuńskich na palatalizację w gwarach huculskich okresu międzywojennego na terytorium II RP nie może być więc mowy.
Gratuluję pewności siebie, z jaką opowiadasz o dziejach zasiedlenia Huculszczyzny i jej zróżnicowaniu dialektologicznym, w tym cech fonetycznych. Ja niestety muszę skromnie poprzestać na domniemaniach i hipotezach, tudzież własnych obserwacjach wymowy przez Hucułów takich nazw i wyrazów jak np. Kiernyczny, kiernycia, kyczera, niagura. Podobnie wymawiali przed II wojną światową nazwę Hnitesy - jak podaje Gąsiorowski - była to wówczas "w języku tubylców Hnytesa", a formę Hniatysia mamy poświadczoną w druku od schyłku XIX wieku. Nie ośmielę się jednak spekulować, czy i na ile jest ona wierna w zapisie wymowie ludowej. Przypisywanie cechy fonetyki całego obszaru ruskojęzycznego wschodniej Huculszczyźnie, i to w jej najdalszym zakątku, uważam za nader ryzykowane, zważywszy, że nazwa połoniny (nie góry!) Hnitesy ucierała się od strony węgierskiej do formy Ihniatiesa, którą słyszałem na własne uszy od gospodarzących tam pasterzy z wioski Săcel w dolinie Izy. Nie twierdzę jednak, że jest ona współcześnie jedyna i najwłaściwsza.

Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
Tutaj trzeba by założyć, że pan Tadeusz zachował w pamięci toponimię zasłyszaną w czasie krótkiej rozmowy sprzed kilkunastu (bądź kilkudziesięciu) lat
Niekoniecznie jednej i "krótkiej". Mógł nazwy terenowe z rejonu Hnitesy zasłyszeć również z ust mieszkańców schroniska w Bałtagule.

Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
Mogę zamieścić zdjęcie swojej mapy pt. Muntii Maramuresului po jednym użyciu z przetarciami uniemożliwiającymi sensowne posługiwanie się nią w przyszłości akurat w górnym rogu – tam, gdzie była najintensywniej studiowana podczas wyprawy (zresztą na Hnitesę i właśnie w jej miejscu jest najbardziej poprzecierana) .
Nie musisz się fatygować. Wierzę Ci na słowo i pojmuję już, że przetarcia Twojej mapy "w górnym rogu" to dla Ciebie całkowicie wystarczający dowód eksperymentalny na to, że Studziński miał WiGówkę poprzecieraną w dolnym rogu akurat w rejonie Hnitesy. Gratuluję miażdżącej logiki wywodu!

Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
No tu mnie zaskoczyłeś. Jesteś chyba optymistą sadząc, że jakiekolwiek schronisko czy schron na południowy-wschód od schroniska po Pop Iwanem posiadało zegar . Z tym „spieszeniem” to raczej miałem na myśli sytuację, że Studziński mógł np. nie nakręcić zegarka na noc na Maryszewskiej albo pod Pop Iwanem i w efekcie zmuszony był dostosować rano swój zegarek do wskazań zegara schroniskowego, które mogły być niewłaściwe.
Widzisz, jaki ze mnie niepoprawny optymista. Ale Ty mnie również zadziwiłeś szczegółową wiedzą o wyposażeniu przedwojennych schronisk w Czywczynach i Hryniawach. Składam wyrazy uznania! Może jednak masz też wiedzę o ich żywym inwentarzu? Bo jak na Berczeskiej była sabaka, to może gdzie indziej były koguty? Pianie kura "na zoriu" z pewnością dawałoby Studzińskiemu szansę wyregulowania czasomierza, nie uważasz? No chyba, że zjadłby kogutka na kolację...

Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
Opis poszukiwań schroniska pod Popadią wskazuje na coś przeciwnego – musiał dysponować „setką” arkusz „Burkut” z 1932 r, bo tam – jak zresztą sam zauważyłeś - jest zaznaczone właśnie to schronisko (nie ma co do tego zresztą wątpliwości, bo Studziński podał to literalnie: „na mapie było oznaczone schronisko pod Popadią”).
Raz jeszcze muszę Ci pogratulować spostrzegawczości! Parę postów wyżej jednak napisałeś:
Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
Najwyraźniej więc jednak z „setki” WIG nie korzystał ani przy pisaniu wspomnień, ani w trakcie samej wyrypy, a przynajmniej w trakcie wyprawy nie korzystał z arkusza „Burkut” z 1932 r.
A teraz to dementujesz, tylko dlaczego przypisując to mylne mniemanie akurat mnie? Przecież ja nic takiego nie stwierdziłem. Przeczytaj raz jeszcze ze zrozumieniem, bez wyrywania z kontekstu:

Cytat Zamieszczone przez Tomnatyk Zobacz posta
Nie mógłby pomylić numerów słupków w terenie, ani tym bardziej na mapie. Nie miał "setki" WIG z Czywczynów, ani nie korzystał z niej przy spisywaniu relacji.
Ten fragment wypowiedzi dotyczy identyfikacji słupa 56, więc w domyśle chodziło o mapę z jego oznaczeniem, a jak zapewne wiesz - nie mógł być to ark. "Burkut", lecz następny ark. "Hryniawa". Studziński nie miał "setki" WIG całych Czywczynów, bo mieć nie mógł, bo takiej w ogóle nie było (jak np. łączona 4-arkuszowa dla Tatr).

Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
Co do tego, że słup był „odwiany”, to ja też nie mam wątpliwości. (...) cały czas uważam, że Studziński nie zmyślał celowo, a jedynie po latach po prostu odczytał nr słupa z mapy, sądząc w dobrej wierze, że był tam, dokąd w rzeczywistości nie dotarł
Skoro był "odwiany", to dlaczego miałby nie zobaczyć na nim numeru 56? Obejrzał go pewnie tylko z jednej strony? Skoro "po latach po prostu odczytał nr słupa z mapy", to dlaczego nie zlokalizował poprawnie połoninki Gropy, tylko utożsamił ją z Palenicą? Zapewne mapa była akurat "wytarta" w tym miejscu, ale jakimś cudem ocalał na niej numer akurat tego właśnie słupa? A od słupa 55 nie mógłby dojrzeć pikiety przy grzbiecie, bo mu pewnie opaska na oczy spadła? Eureka!

Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
Zwróć uwagę, że w opisie zjazdu z Palenicy Studziński napisał, iż jechał przez „zielska stepowe”. Jeśliby nadtopiona kosodrzewina nie wystawała faktycznie spod śniegu, nie napisałby o tym „zielsku”.
Masz rację. W kosówce śnieg przepada między gałęziami, ale tylko na początku zimy i przy silnych odwilżach z reguły wiosną. Przy dużym opadzie siada na gałęziach i przygniata je swym ciężarem. Wystawanie ze śniegu „zielska stepowego” nie było jednak efektem wytapiania się badyli z pokrywy śnieżnej, lecz wywiewania śniegu na płaskowyżu Palenicy. Śnieg akumulował się tam w kosówkach. Na połoninie nic go nie trzymało.

Do ostatniego kluczowego fragmentu Twojego posta odniosę się w osobnym wpisie.

Pozdrawiam
Tom