Cytat Zamieszczone przez Petefijalkowski Zobacz posta
Nie obraźcie się panowie, wiem że dysponujecie bardzo dużą wiedzą i umiejętnościami analizy. Fajnie się to tak rozważa zza fotela w domu..
Dzięki, że doceniasz nasze kompetencje do rozpracowania relacji Studzińskiego "zza fotela". Ale jakoś nigdy fotel nie był mi do tego typu rozkminek potrzebny. Niedawno wyszedłem za chałupę rozprostować kości na nartach i to już ze 40 zima, jak na nich zasuwam w górskim terenie. A Góry Czywczyńskie akurat znam z autopsji dość dokładnie, więc możemy podyskutować o konkretach, zamiast się bujać na fotelu.

Cytat Zamieszczone przez Petefijalkowski Zobacz posta
Będąc w terenie przy mgle, zadymce dużo rzeczy przestaje mieć znaczenie albo inaczej się podchodzi.. Na Pirie wspieliśmy się ok 15:20 i nie zdecydowaliśmy się iść do chatki na Połoninie Bałtagul. Mieliśmy w głowach dojście mocno po ciemku na Budyjowską poprzedniego dnia
Pytanie, czy i w jakiej mierze, to Wasze przejście przekłada się na trasę Studzińskiego? On nie miał przecinki sistemy, lecz także o wiele mniej świerkowych zarośli i lasu na grzbiecie. Szedł w większosci otwartym terenem. Jednak przypomnę, co napisałem trzy tygodnie temu:
Cytat Zamieszczone przez Tomnatyk Zobacz posta
zasadnicze różnice są w warunkach nawigacji i pokonywania górskich przestrzeni zimą. W zespole zmienialiście się na prowadzaniu, torując w głębszym śniegu. Warunki pogodowe i śnieżne niemal nigdy (poza wiosennymi firnami i betonami) nie będą analogiczne, a wystarczy jeden dłuższy etap w kopnym śniegu, albo łamliwej szreni bądź gipsie w zaspach, żeby wykończyć samotnika. Przy nawigacji musiał polegać tylko na własnym nosie.
Cytat Zamieszczone przez Petefijalkowski Zobacz posta
Z Pirie do Hnitessy doszliśmy w 5h... Ten łatwy teren w słoneczny dzień jest tak naprawdę mocno mylacy, pomimo przecinki granicznej gdy się nic nie widzi więcej niż 30m. Na tyle że nie jestem pewny czy byłem na samej Hnitessie czy jednym z wierzchołków pobocznych :) :)
To GPS nie pokazał Ci pozycji na szczycie? Studziński tego dnia miał super warun - pogodowo i śniegowo. Wiedział, że wszedł na Hnitesę i że dotarł za nią do słupa 56 na Styniszorze. Na pewno jednak nie o godzinie 15., lecz 1-1,5h wcześniej. Pytanie, jaki jest dystans i sumy deniwelacji (podejść/zjazdów) ze schroniska w Popadyńcu do tego najdalszego punktu terytorium III RP? I znów się przypomnę:
Cytat Zamieszczone przez Tomnatyk Zobacz posta
Warto byłoby zrobić zestawienie porównawcze tras przejścia Studzińskiego i Waszej. Dałoby się na szeregu odcinków interpolować kilometraż i sumy podejść oraz zjazdów (międzyczasów nie ma sensu rzutować z wyżej wyszczególnionych względów).
Cytat Zamieszczone przez Petefijalkowski Zobacz posta
myślę że wchodzicie za bardzo w szczegóły co mógł pamiętać Studziński itp. Ale skoro rozmawiamy (dobrze!) to jak myślicie - skoro na wiosnę 1938 ukazał się tekst o ostatniej nocce, a w latach 50tych całość (różniło się to szczegółowościa i doznaniami BARDZO) - jak myślicie, kiedy Studziński pisał część "zasadniczą" wyrypy? Po wojnie?
Kiedy właśnie "diabeł tkwi w szczegółach"! Dziwna omyłka z "Gropą" na Palenicy i używanie bardzo rzadkiej formy nazwy Hnitesa paradoksalnie uwiarygadniają kluczowy fragment relacji, który początkowo wydawał się mi konfabulacją. Co do datacji powstania tekstu, to początkowo uważałem, że
Cytat Zamieszczone przez Tomnatyk Zobacz posta
Nie spisał relacji na gorąco, po powrocie z gór, lecz po latach - wspomnieniowo.
Teraz przypuszczam, że powstały co najmniej 3 lub nawet 4 wersje relacji: 1. przed wojną, będąca sprawozdaniem z wyrypy (z czego opublikowany został tylko fragment pt. "Kurniawa"), a pozostałe wersje - po wojnie, z czego 2. na konkurs, 3. przerobiona do wydania książkowego, a 4. odtworzona z wersji konkursowej do "Płaju".

Sprawa zasadnicza to właściwe odczytywanie tekstu wersji końcowej - nie jest on sprawozdawczy, lecz relacyjno-wspomnieniowy. Pytanie, czy i jakie ewentualnie zachowały się zapiski do niego i/lub niepublikowane wersje w zbiorach rodzinnych?