Chcąc rzetelnie odnieść się do końcowego fragmentu posta Lukiego z 19 stycznia, zajrzałem do "Zielonego ucha" z 1956 roku, aby porównać pierwszą opublikowaną wersję opowiadania Studzińskiego z jego wersją "Płajową". Różnica w kluczowym miejscu relacji jest uderzająca.
Niestety, wygląda na to, że niejednokrotnie nasza dyskusja przypomina audycję "Radia Erewań", które podawało, że na Placu Czerwonym w Moskwie rozdają motocykle, a potem okazało się, że nie rozdają - tylko kradną, i nie motocykle - lecz rowery. Ale do rzeczy:
W wersji opowiadania z 1956 roku Studziński pisze: "Tego dnia zamierzałem dojść do Hniatysi, potem zawrócić" - i dalej stwierdza - "Do południowego cypelka granicznego na Hniatysi doszedłem o godzinie piętnastej i stałem na nim przez dłuższą chwilę". Tu następuje wzmianka o maksymalnej szerokości Karpat i opis widoku ze szczytu: "Dookoła stał zbałwaniony ocean gór. Szczyty ginęły w bladoniebieskiej dali". Dalej wspomina o niemożności pójścia "śladem Daków" na południe głównym wododziałem karpackim. Na koniec stwierdza zaś: "Słupek graniczny na cyplu odwiany był przez wichry i miał numer 56", po czym dodaje: "zawróciłem na północ. Cztery kilometry szedłem swoimi śladami do płaskich połonin Gropy".
Nie ma więc w ogóle mowy o dotarciu autora opowiadania za Hnitesę, a cóż dopiero wzmianki o zjeździe na Styniszorę. Był "tylko" (czy też "aż"?) na szczycie Hnitesy ze słupem 53 o godzinie 15. Numeru słupa 56 nie odczytał jednak z mapy, bo najprawdopodobniej nie miał "setki" WIG ark. "Hryniawa" w terenie ani po wojnie, pisząc opowiadanie. Gdyby posługiwał się tą mapą topograficzną, to nie nie umiejscawiałby błędnie połoniny "Gropa" na Palenicy, stosowałby formę Hnatasia zamiast Hniatysi, a w końcu nie pomyliłby numeru słupa. Mógł go wziąć z "Krótkiego przewodnika po Huculszczyźnie" z 1933 roku, bo tylko w nim jest on błędnie przypisany "kamieniowi granicznemu" na tym najdalszym szczycie Karpat polskich w granicach II RP. Ewentualnie wiedział z jakiegoś innego źródła, że słup o tym numerze jest najdalszym na wododziale karpackim, i sam "przeniósł" go na szczyt Hnitesy. Jedynie podana długość 4 km powrotnego marszu na Palenicę zgadza się z odległością od "cypelka" ze słupem 56 na Styniszorze. Autor, mierząc dystanse na mapie przeglądowej, zapewne pomylił go bądź celowo utożsamił ze szczytem Hnitesy.
Reasumując, przychylam się do hipotezy mojego Szanownego Adwersarza, że Studziński podał błędnie numer słupa - 56, nie będąc na siodle Styniszory. Przypuszczenie Lukiego, że autor dotarł do słupa 55 za kulminacją Hnitesy nie znajduje jednak żadnego potwierdzenia źródłowego. Wygląda na to, że opracowując wersję opowiadania do "Płaju" na początku lat 90., autor zorientował się, że słup 56 znajdował się za Hnitesą i nieco "podrasował" ten fragment swej relacji, "zapominając" jednak o zjeździe na Styniszorę. Dopóki nie pojawią się jakieś nowe dane źródłowe o jego wyrypie, dokumentujące jej rzeczywisty przebieg, wypada więc przyjąć, że dotarcie do najdalszego na południu punktu terytorium II RP to jednak konfabulacja.



Odpowiedz z cytatem