Dalsza wędrówka to jedno wielkie złudzenie. Złudzenie odległości, czasu... Można by powiedzieć że dzień bez historii. Teren pomiędzy Kopilaszem a Budyjowską to jedna wielka "preria" tak jak śpiewa Perkalaba:
Spotykamy pierwsze zaspy, takie do 2,5m ale to i tak dopiero początek. Mijamy Kopilasz i chatkę rumuńskiej Politia de Frontiera. Spaliśmy tu z ekipą w lutym 2011. Pamiętam wtedy dość dużą rozkminę czy nocować w namiotach czy 10m od granicy po stronie rumuńskiej :) Teraz bym się zupełnie tym nie przejmował, wtedy jednak się stresował. Niedługo później decydujemy się na ścięcie jednego grzbietu żeby oszczędzić trochę czasu - wprawne oko dostrzeże to na filmiku z trasy który później zamieszczę.
Nic się nie dzieje, mijają kolejne kilometry, pojawia się i znika wieża obserwacyjna na Rogach, oczywiście mamy przebłysk czy oko Saurona nas obserwuje i czy będzie towarzystwo czekało na nas tam w rejonie czy nie. Pojawiają się Michajłek i Farkaul, Pietros Budyjowski i chwilami części Toroiagi. Widzimy Czywczyna i potem namierzamy która to Budyjowska.
Co do złudzenia tego terenu.. Jakoś ok 15 Krzysiek się pyta jak daleko i czy dojdziemy przed zmrokiem. Z pełnym przekonaniem mówię - luz, na pewno, tylko jedno w lewo w prawo w dół i w górę i jesteśmy... No tak, na mapie to tak wygląda, wygląda to też tak naszym okiem. Praktyka jest że niekończące się prerie dziś nas czekają.
![]()
W tym miejscu jest już godzina 18 a my do Budyjowskiej mamy jeszcze kawałek. Zaraz się ściemni. Doubieramy się, wyjmujemy latarki i ruszamy.
![]()
Na podejściu na Budyjowską jest już ciemno, wiatr się wzmaga. Idziemy tą najstromszą częścia "na wprost", Krzysiek wyrwał do przodu i toruje zakosami. Nagle słyszę podrywające się ptaki i Krzysiek mówi "Przepraszam, nie chciałem Was spłoszyć" - było to najprawdopodobniej 5 głuszców.. Docieramy na Budyjowską ok 19:20 i szukamy krótko wg gpsa chaty wojska pogranicznego. Dwa lata temu zaprosili mnie tu żołnierze na herbatę, przegryzkę i wódeczkę :) Docieramy, jest 19:30. Przez chwilę konsteracja bo chata jest solidnie zawiana. Stoi w takim miejscu że na samej Budyjowskiej śniegu praktycznie nie ma, jest wywiane do traw, natomiast ok 100m od grzbietu stoi chata która w naturalny sposób stawia opór wiatrowi i masom śniegu. Wyjmujemy łopaty i zaczynamy odkopywać wejście.
![]()
Po ok 10minutach wchodzimy do środka. Niestety pomimo prób nie jesteśmy w stanie dostać sie do tylnej części chaty która jest zupełnie zasypana na ok 2m - do drewutni. Jasne, wykopujemy jakieś wejście ale wszystko w środku jest zawiane. Nie wiadomo gdzie i czy w ogóle jest drewno. Rezygnujemy.
Jeszcze filmik:
https://youtu.be/BuodLA1R6FM
Sama chata kulturalna. Podest na ok 4-5osób, stół i piec typu koza. okno, szczelnie, fajnie. No ale sam nocleg średni - typowo na spędzenie nocy, zjedzenie kolacji śniadania i hajda. Krzysiek dodatkowo zgubił materacyk dmuchany więc śpi dziś na samych dechach. Podkłada sobie co tam da sie pod śpiwór, ale wiadomo - rewelki nie ma. Zasypiamy o dziwo we względnej ciszy pomimo że na dworze hula ostro wiatr.
![]()











Odpowiedz z cytatem