Przepraszam, nie dalej jak wczoraj napisałem:
ale dzisiaj wydaje mi się, że „wypłynęły” jednak nowe materiały do wałkowanego przez nas tematu Gropy. Otóż przeczytałem ponownie (już po napisaniu ostatniego posta w temacie) artykuł Tomasza Kowalika w 44 numerze czasopisma „Płaj” pt. „Jak i kiedy Orłowicz zdobywał Hnitesę”. Autor w swym artykule opisuje sierpniowe, karpackie wycieczki pod przewodem Orłowicza w latach 1934 - 1938. Wycieczkę czwartą, w trakcie której zdobyto szczyt Hnitesy, odbyto w dniach 3-14 sierpnia 1937 roku – jak to określił autor za Orłowiczem w „Beskidach Huculskich” [„Beskidami Huculskimi” nazywano przed wojną inne pasmo, niż Czywczyny, użycie tego miana w tytule wyprawy może być więc mylące dla poszukiwaczy wiadomości o eskapadzie Orłowicza na przedwojenne „rozrogi” - L.]. W jej „płajowym” opisie na s. 38 czytamy, że 10 sierpnia o 15.40 grupa znalazła się na wierzchołku Hnitesy. Następującą po tym wydarzeniu noc, wskutek gwałtownych opadów uczestnicy wyprawy zmuszeni byli spędzić w „zrujnowanej [czyżby latem 1937 „pikieta” nie funkcjonowała?] rumuńskiej strażnicy granicznej”. Następnego dnia rankiem grupa z konieczności znalazła się więc ponownie na Hnitesie. „W 20 minut po dojściu na szczyt” spadł deszcz i rozpętała się krótka, acz gwałtowna burza. Po 20 minutach znów się rozpogodziło i grupa ruszyła dalej, przez „Gropę, Palenicę, przełęcze [?] Komanową i Bałtaguł (…) do serowarni na szczycie Piria” (autor, pan Tomasz Kowalik nie przyznaje tego wprost, ale najwyraźniej cytowane fragmenty pochodzą bezpośrednio ze sprawozdania Mieczysława Orłowicza). Między szczytem Hnitesy a Palenicą nie ma już jednak żadnych kulminacji. Czyżby więc Orłowicz (lub któryś z uczestników jego wyprawy) ochrzcili mianem „Gropy” właściwy, północny wierzchołek Hnitesy???(za Hnitesę biorąc jej południowe wzniesienie z wieżą triangulacyjną, co potwierdzają zdjęcia ilustrujące artykuł. Tomnatyk w swym wpisie z 5.01. zakłada, że błędny podpis pod zdjęciem jest autorstwa Kowalika, ale najwyraźniej to sami uczestnicy wyprawy uważali kulminację z wieżą za główny wierzchołek Hnitesy i co za tym idzie podpis pod zdjęciem mógł być autorstwa wykonującego fotografię J. Jaroszyńskiego).
Po powrocie z wyprawy, na jesieni miało się odbyć tradycyjne spotkanie podsumowujące wycieczkę w jednej z warszawskich kawiarni, połączone z prelekcją Orłowicza i pokazem zdjęć. Czyżby z kolei naszemu bohaterowi, panu Tadeuszowi Studzińskiemu, zainteresowanemu wszak tematyką karpacką (zresztą dokonania ministra Orłowicza były chyba w turystycznym, warszawskim światku szeroko znane i komentowane) udało się na tą prelekcję „wymknąć” z twierdzy Modlin? (co prawda pisze on, że „kawalerom od września do grudnia przepustek poza twierdzę nie wydawano”, ale być może pokusa spotkania np. z rodziną w nieodległej Warszawie była silniejsza niż zakazy i co poniektórym udawało się czmychnąć?). Wszystko teoretycznie pasowałoby tu do siebie: sierpień - wycieczka Orłowicza w Karpaty Wschodnie, październik – prelekcja w warszawskiej kawiarni, grudzień – Studziński jedzie do Worochty i podąża częściowo śladami Orłowicza. Wszystko pasuje, ale nie sposób tego związku (ewentualnej inspiracji Studzińskiego dokonaniami Orłowicza) oczywiście wykazać. Jednym z argumentów mogło by tu być właśnie umieszczenie przez Orłowicza oronimu „Gropa” w karpackim wododziałowym grzbiecie głównym w pobliżu Palenicy (toponim „Gropa" został na arkuszu "Hryniawa" mapy WIG z 1934 r umieszczony nieszczęśliwie tuż obok napisu „Hnatasia”, nie chcę tu więc znów powtarzać, że wystarczyłoby drobne przetarcie ;-) w tym miejscu mapy, aby naszą nieszczęsną „Gropę” przyporządkować do północnego wierzchołka Hnitesy), którą to informację mógłby Studziński usłyszeć i zapamiętać osobiście podczas prelekcji, albo przeczytać w jakimś felietonie wspomnieniowym kierownika referatu organizacyjnego w Wydziale Turystyki Ministerstwa Komunikacji, a następnie powtórzyć ten błąd w swej własnej relacji. Dodatkowymi argumentami za tym, że Studziński mógł znać sprawozdanie Orłowicza może być też fakt opisywanych przez niego miejsc noclegowych na trasie, m in. Orłowicz podaje, że 11 sierpnia jego grupa miała nocować w schronisku pod Popadią, ale nie dotarła tam ze względu na fatalną pogodę. Schronisko pod Popadią było już wówczas w ruinie, co wiemy z kolei m. in. z relacji własnej Studzińskiego. Czyżby więc pan Tadeusz miał o schronisku tym wiedzę właśnie z lektury (bądź ze słuchu) opowiadania Orłowicza??? (podobnie, jak wiedzę o innych karpackich schroniskach w tym rejonie, m in o schronisku pod Kopilaszem, gdzie zanocowała ekipa Orłowicza).
Czy możemy zatem podejrzewać, że Studziński także dotarł do południowego wierzchołka Hnitesy przy słupie nr 54, biorąc ten szczyt za główne jej wzniesienie? (posadowiona tam wieża triangulacyjna musiała chyba wzmacniać w turystach przekonanie, że południowy pipant naszej góry jest jej właściwą kulminacją???).
P.S. Przy okazji, jakby ktoś chciał poszukiwać spuścizny po Orłowiczu, to w „Biuletynie Archiwum Polskiej Akademii Nauk” nr 57 z 2016 roku jest artykuł Hanny Szymczyk dokładnie opisujący zachowane po nim w zbiorach PAN archiwalia.



Odpowiedz z cytatem