Moje przemyślenia związane z koronawirusem są mrożące krew w żyłach i jeżące włos.
Jedno co mogę na szybko powiedzieć to zwierzęta nas obserwują i są zdziwione, podchodzą coraz bliżej
jakby szykowały się do zajęcia naszego miejsca.
Nie że zaraz koniec świata ale coś jest na rzeczy, może przez te pustawe ulice.
Ostatnio w Lublinie na przemysłowej ulicy w obejściu dużej firmy blisko Areny Lublin pojawiło się stado dzików, które dołączyły do już mieszkających zająców i lisów.
Płowej zwierzyny na obrzeżach jest sporo. To oczywiście nie jest nic nadzwyczajnego ale zastanawia.