Mieszkam na prowincji albo na zadupiu jak kto woli. Wojtek Pysz kiedyś stwierdził , że na poligonie jaworowskim ale to nie jest do końca prawda. Mieszkam w Polsce choć na dzisiejszych kresach. Przydarzyła sie zaraza i pierwsze obostrzenia , pomyślałem trudno z wyjazdami szlaban ale w odróżnieniu od miastowych mam mnóstwo możliwości . Na terenie gminy 60% to lasy więc korzystałem. Czasami spotykałem innego spacerującego więc skrecałem w najbliższą lenię (taka droga w przecince leśnej - jakby kto nie wiedział) i było spoczko. A tu nagle zakaz wstepu do lasu. Horror i macabbra. Powiecie idź w partyzantkę. Nie jest to proste . Jak wiadomo "przy granicy jest strażnica" a strażnica ma fotopułapki i kamery wysokiej rozdzielczości na " wysokiej wieży" (nie jest otoczona fosą). Swoje kamerki dokłada nadleśnictwo i dupsko zbite." Permanentna inwigilacja" a "wyżej nerek nie podskoczysz".
Tu znalazłem ale ...prawie 40 % gminy to pola uprawne . Wezmę motykę i z takim alibi pójdę jutro polnymi dróżkami.Tez bedzie fajnie.
Nie chce iść pod włos MZ ale Kampinos czy Niepołomice a lasy gdzieś na uboczu to duża różnica.
Spędzajaca w nas kolejne (tym razem nieplanowane ferie) 8-letnia wnuczka zapytała czy z czasem bedzie zakaz wychodzenia na podwórko. Odpowiedzieliśmy nie do końca szczerze , że na pewno nie. Gdyby jednak , proponuję założyć klub im.Felicjana Dulskiego. Kilka kółek wokół stołu w jadalnym nikomu nie zaszkodziło.A gdzies tej odporności organizmu trza nabyć.
Zdrowia życząc wszystkim (w sensie dosłownym)!


Odpowiedz z cytatem