Z tą różnicą "Kampinos a las na uboczu" nie jest taka oczywista sprawa. Też mieszkam poza miastem. Może nie na totalnym zadupiu ale generalnie poza sezonem to u nas wygląda jakbyśmy kwarantannę bez wirusa mieli. Jak tylko zaczęło się przykręcanie kurka z marketami, parkami itp to weekendy zaczęły wyglądać gorzej niż za "tłustych" dni sezonu. Samochód na samochodzie, zaparkowane gdzie popadnie, syf po zakrapianych grillach w miejscach niekoniecznie do tego przeznaczonych i ewidentne dowody na prawidłową pracę jelit przyjezdnych. Ludu było tyle że nie dziwię się że chwilę później zamknęli mi plażę a będąc na piątkowym spacerze po lesie (też mam swój ulubiony kszor gdzie się nawet dziki nie zapuszczają) dostałem SMS'a od żony że mam z niego się wynosić bo też go zamykają. Co prawda, według opinii prawniczych pojawiających się w necie zamknięcie bezprawne ale z miejscowymi strażnikami żyję na dobrej stopie i nie zamierzam tego zmieniać. Szczęśliwie też jeszcze mam możliwość poszwędać się za traktorem sąsiada, żywiąc jednocześnie cichą nadzieję że nie stanie się to popularną atrakcją turystyczną bo wtedy rzeczywiście zostaną biegi wokół własnego podwórka.