Od rana pada , z różnym natężeniem ale ciągle.Moja propozycja przeczekania kilku godzin w namiotach przepada w głosowaniu. Dzisiaj w planie przejść pod Popa , skoczyć na Berlebaszkę i Pietrosa . Plan na pół dnia a już zaczyna się sypać. Po sniadaniu ruszamy , jednemu z kolegów wczoraj szło się jakoś źle więc dziś ruszył wcześniej by mieć fory. Idziemy w niskich chmurach , deszczu lub 2w1. Przewodnik robi swoje np. wchodzimy na wychodnię skalną , z której widać jedną z lepszych panoram Czarnohory. Jest to niewykluczone , wierzymy na słowo bo widoczność dzisiejsza to 5-15 metrów. Dłuższy czas idę przodem i nagle w pewnym momencie zauważam , że nie widać kompletnie śladów naszego przodownika (nie mylić z przewodnikiem)- jakiś Winnetou czy co? Po jakimś czasie telefonuje do kierownika , że się zgubił. No coś się zaczyna dziać. Wiekszość lokuje się w dożywającej swej dni stai na poł.Berlebaszka dzieląc ją z przeczekującymi deszcz borówkarzami a ekipa ratunkowa rusza po zgubę. Mija kolejne pół godziny i jesteśmy w komplecie. Przechodzimy na poł. Łatandur a tam tłumy jak na Chochołowskiej. Trzy obozowiska namiotowe (czekają na poprawę pogody) ,borówkarze , grzybiarze (mamy wysyp , grzybów jest moc). Sa niezłe miejscówki noclegowe ale w każdej piec hula na pełnych obrotach i suszą się grzyby. I tu przydaje się przewodnik gdzieś tam podzwonił i rzecze , że jest schronisko (zajęte) ale ma banię w osobnym budynku i możemy ją zająć. Bierzemy. To jakaś godzina marszu i jesteśmy na miejscu.

Karpaty wsch.2 098.jpgKarpaty wsch.2 083.jpgKarpaty wsch.2 087.jpg


Rozpalamy w piecu robi się przyjemnie ciepło , obiadek , przestaje padać i suszymy namioty. Pod wieczór zaczyna się przejaśniać .Jest nadzieja na lepsze jutro. Bonus – w schronisku można kupić piwo , w ilości ograniczonej ale jednak.

Karpaty wsch.2 100.jpgKarpaty wsch.2 089.jpgKarpaty wsch.2 090.jpgKarpaty wsch.2 097.jpg