No tak - o tych hordach turystów, to mi się nie podoba, bo to jest także o mnie i o moich pieniądzach, które płaciłem krewnym i znajomym pani Biegun.

Gdyby jednak pokusić się o tłumaczenie "co autor miał na myśli?", to zapewne - w przypadku Zakopanego - chodzi o symboliczne już Krupówki z tłumami i kojarzonym z tym miejscem szpanem (nie do końca słusznie, bo ja też tam chodziłem i koktajl w koktajlbarze piłem). Przeciwieństwem tego ma być proponowana w Wetlinie i okolicy turystyka aktywna, czy sport. A jasne jest, że biegać na nartach nie będzie tyle ludzi co biega po Krupówkach i nie będzie to taki "przekrój" jak na Krupówkach.