Wybrałem się kiedyś w Alpy, jednym z celów była przejażdżka tymi słynnymi kolejami szwajcarskimi, ale nie dotarłem, ale nie zależało mi szczególnie, bo nie mam wątpliwości, że mniej by mi się podobały, niż "nasze" cesarsko-królewskie.
Byłem też kiedyś w Warszawie fajnej na prelekcji w jakimś domu historii, czy innym ipeenie. Tematem prelekcji była właśnie ta linia kolejowa. Pan naukowiec prowadzący rozpływał się w morzu superlatyw na tą linią. Ciekawostką jest, że nigdy jej nie widział.


Odpowiedz z cytatem