Kila tygodni temu byłem na Jasielu, ludzi sporo na polu namiotowym ale chyba większość zatrzymała się na przerwę gdyż namioty były tylko trzy. Ale najpiękniejszy obrazek zaobserwowałem po drodze, na wysokości stawów p. porz. Drogą w kierunku pola szła para dorosłych z dwójką młodych. Dzieci jak to dzieci, próbowały przeskakiwać kałuże z wodą i się trochę upaprać ale dorośli cały czas je strofowali na tyle głośno, że zanim było ich widać to doskonale było ich słychać. Usiadłem w cieniu na odpoczynek i czekam aż przejdą. Ukazuje się pani w czerwonych butach typu adidas na wysokim obcasie (takim koturnie czy czymś takim - wybaczcie nie znam się na modzie), białe spodnie, biała bluzka, mini torebka czerwona i usta umalowane czerwoną szminką. Ta torebka to był jedyny bagaż całej rodziny więc gdyby dzieciom zachciało się np. pić to chyba ze stawu bo co prawda głowa rodziny niosła w ręce płyn ale to było piwo w butelce. Nawet się nie uśmiechnąłem i zdjęcia nie zrobiłem bo kark miał taki, że kciukiem i palcem wskazującym mógłby mi mój skręcić chyba bez większego wysiłku :) Do pola namiotowego nie dotarli, gdyż po krótkiej kłótni za temat trudów wycieczki zawrócili w kierunku parkingu. Naprawdę wyglądali dość egzotycznie w tym miejscu gdyż kiedyś to spotykało się tam tylko plecakowiczów a teraz ze względu na obostrzenia plażowiczów można spotkać :) Mam nadzieję, że wkrótce otworzą się Majorki, Hiszpanie, Chorwacje i inne Karaiby i wszystko wróci do normy!


Odpowiedz z cytatem