Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 16

Wątek: Wody w górach nie brakowało;-)

  1. #1
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,139

    Domyślnie Wody w górach nie brakowało;-)

    Wody w górach nie brakowało. Lała się nie tylko korytami strumieni, ale także ścieżkami, drogami leśnymi i asfaltowymi oraz losowo wybranymi zgłębieniami. Wracając dzisiaj, dowiedzieliśmy się z wiadomości radiowych i e-maili od rodziny, że w wielu miejscowościach leżących w pobliżu naszego miejsca zamieszkania oraz naszego miejsca przebywania, zdarzyło się wiele nieszczęść spowodowanych ulewami. Ale moja relacja będzie - na przekór nieszczęściom - pogodna i zwyczajna. Będzie, gdy się wypakuję, wysuszę, wymyję i wypiorę.

    Dzięki wodzie spływającej różnymi sposobami z góry na dół, nie trzeba było nosić z sobą dużych jej zapasów;-)


  2. #2
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,139

    Domyślnie Odp: Wody w górach nie brakowało;-)

    W czwartek, 25 czerwca 2020 roku dwuosobowa ekipa, w skład której wchodził jeden bezrobotny i jeden emeryt, wybrała się w Bieszczady. Ten status zawodowy pozwala na wyjazd w góry nie tylko podczas weekendu. Rodzina i znajomi straszyli nas, że Podkarpacie jest mocno pozalewane a będzie jeszcze bardziej. Ale Bieszczady to już Karpaty, a nie Podkarpacie, więc może tam nie zalewa.

    Po dotarciu na miejsce, przy jednym z dwóch domów we wsi zostawiliśmy samochód. Trochę niżej, na drodze były naniesione przez wodę konary, krzaki, kamienie i inne różności leśne. Nasz samochód został tuż obok pojazdu gospodarzy, wiec w miejscu bezpiecznym.



    Bez zbytniego ociągania się ruszyliśmy pod górę. Zbliżała się 18:45, a chcieliśmy jeszcze zobaczyć panoramę ze słynnej wieży widokowej.

    Wygląd leśnych dróg wskazywał, że jakiś czas temu coś tutaj padało, ale taki stan dróg spotyka się tu również w okresach suchych.



    Jeszcze przed 21 dotarliśmy na szczyt.



    Ostatni raz byłem tu równo 32 lata temu i zauważyłem na szczycie ten sam punkt triangulacyjny - trójnóg z betonowych słupków, łączonych w połowie długości stalowymi płaskownikami. Nie lubię się pchać przed obiektyw ale tym razem poprosiłem Pawła, żeby żeby mi zrobił zdjęcie przy trójnogu, bo na zdjęciu sprzed 32 lat się nie załapałem
    Jeśli ktoś jeszcze nie wie, co to za góra – jest podpisana na słupku nad głową modela.



    Pomimo zapadającego zmroku widok był piękny i czytelny. Ogólnie nie lubię takich wynalazków, jak wieże widokowe, ale ta mi się wyjątkowo spodobała.


  3. #3
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    3,959

    Domyślnie Odp: Wody w górach nie brakowało;-)

    Co za malkontent! Przed obiektyw się nie pcha, wież widokowych nie lubi... Zobaczymy czy po takim zachodzie słońca nastrój mu się poprawi

    PS Ta mapa w ręce nieprzypadkowa, prawda?
    Czterech panów B.

  4. #4
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,139

    Domyślnie Odp: Wody w górach nie brakowało;-)

    Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
    Co za malkontent!
    Tak mam na początku. Potem jestem kontent;-)

    Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
    PS Ta mapa w ręce nieprzypadkowa, prawda?
    To jest taki rekwizyt. Wyciągam z plecaka do zdjęcia lub w schronisku - zawsze to turysta z mapą poważniej wygląda. I nie awanturuje się.

  5. #5
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,139

    Domyślnie Odp: Wody w górach nie brakowało;-)

    Oprócz wieży widokowej pod szczytem są dwie wiaty ze stołami i ławkami, miejsce na ognisko oraz schron, w którym w razie konieczności może się schronić/przespać kilka osób.


    Z Korbani planowaliśmy zejście na Hyrczę (przełęcz) i dojście obok kapliczki na drogę z Tyskowej do Łopienki. Skusiła nas jednak znakowana ścieżka przyrodnicza – w nocy idzie się wtedy na odpowiedzialność znakarza i nie trzeba myśleć gdzie skręcić. Ścieżka nie okazała się najlepszym wyborem, ale do cerkwi po dwóch godzinach dotarliśmy. Na północnych drzwiach przymocowana była kartka z informacją, że drzwi są otwarte oraz prośbą, by je za sobą zamykać, wydrukowana i podpisana „Z.K.”. Mam zdjęcie tej kartki sprzed 10 lat, wtedy była napisana odręcznie i podpisana "ZB.".


    We wnętrzu posiedzieliśmy prawie pół godziny. Było tu trochę jak u siebie. Oprócz tutejszej Gospodyni – Matki Bożej Łopieńskiej, po prawej stronie wisiała kopia ikony z jarosławskiej cerkwi Przemienienia Pańskiego „Милосердя Двері”.


    Gdy wychodziliśmy, na ławeczce przy zamkniętym, głównym wejściu do cerkwi siedział Z.K. (ten z opisanej powyżej kartki na drzwiach). A może tak się nam tylko wydawało? Jednak siedział. Odpowiedział na pozdrowienie, ale próba nawiązania dłuższej rozmowy nie powiodła się. W końcu nie każdy ma ochotę rozmawiać koło północy z nieznajomymi, których tu nie powinno być.

  6. #6
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,139

    Domyślnie Odp: Wody w górach nie brakowało;-)

    Na nocleg idziemy dzisiaj do Studenckiej Bazy Namiotowej. Przypuszczalnie jeszcze nie działa i będzie tam pusto. Zanim się przekonaliśmy, że jest pusto, trzeba było przeprawić się na druga stronę potoku Łopienka. Zazwyczaj można go było przejść sucha stopą – mokrą podeszwą. Tym razem wody było sporo, w dodatku rwącej i brudnej. Na szczęście potok nie jest szeroki. Każdy z nas pokonał potok swoim sposobem: Paweł za pomocą skoku o tyczce, ja po pniu zwalonego drzewa. W bazie byliśmy około północy. Gdy po wytwornej kolacji szliśmy spać, zbliżała się godzina pierwsza. Zdjęć z tego dnia już nie było.

    Na bazie wprowadzono w ostatnich latach wiele nowoczesności, np. gniazda RJ-45


    W nocy coś tam popadało ale nad ranem było już ciepło i prawie sucho. Śniadanie zjedliśmy na świeżym powietrzu.


    Wody dzisiaj w górach nie będzie brakowało, ale dobrym zwyczajem jest wyruszać w trasę z pełnymi butelkami.

  7. #7
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,139

    Domyślnie Wody w górach coraz więcej

    Teraz idziemy na Łopiennik ścieżką znakowaną biało-czerwonymi kwadratami.
    Często idąc ścieżką, z resztkami wody w plecaku przyglądamy się z nadzieją każdemu zagłębieniu i żlebikowi, który przecina ścieżkę. Widać, że tam kiedyś płynęła woda, ale musiało to być bardzo dawno. Tym razem co parę minut w poprzek ścieżki przepływał potoczek.


    A potem kolejny potoczek


    Niektóre potoczki sprawdzają, jak to się płynie ścieżką.


    A na rozwidleniach dróg były połączenia potoczków.


    Na wysokości >900 m skończyły się potoczki i na szczyt szło się już po suchym.

  8. #8
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,139

    Domyślnie Teraz pora skoczyć na obiad

    Myślę, że moje opowiadanie nie zostało potraktowane jako narzekanie na nadmiar wody. To były bardzo komfortowe warunki! Wręcz przeciwnie - jest ciepło, słonecznie, na głowę nie spadła _ani_jedna_kropla_ a pod nogami mamy stałe zaopatrzenie w wodę!
    A to już Łopiennik.


    I widok spod Łopiennika


    Schodzimy do Dołżycy


    Pod cerkwiskiem widać, że wczoraj było tu mokro.


    Cerkwisko jest starannie wykoszone i posadzono dokoła młode dęby.


    Potem poszliśmy do Skupu Runa Leśnego


    Nic od nas nie skupiono, za to można było smacznie zjeść.

  9. #9
    Bieszczadnik
    Forumowicz Roku 2008
    Awatar Derty
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    z lasu
    Postów
    1,850

    Domyślnie Odp: Teraz pora skoczyć na obiad

    Hej:)
    Miło czytać włóczęgowskie relacje. Mieszkam w górach, ale gdzie im do Bieszczad. Nawet nie ma takich fajnych punktów skupu Dawaj dalej:)
    Pozdrowienia z dalekich Sudetów,
    Derty
    Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)

    właśnie, wziąłby człowiek amunicję
    eksportową śliwowicję
    drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
    "przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)

  10. #10
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,139

    Domyślnie Teraz na Jaworzec

    400 m podejścia na Falową po sutym obiedzie było trudnym startem Dobrym pretekstem, żeby odpocząć, były nieliczne dziury w lesie, przez które i tak prawie nic nie było widać.


    Ale w końcu na Falową doszliśmy.


    Potem już było lepiej. Czyli równo i bez błota.


    Spotkaliśmy po drodze starą podmurówkę o wymiarach ok. 4 x 3m. Jest to tuż przy czarnym szlaku, po prawej stronie, w miejscu, gdzie szlak przecina grzbiecik Kiczery 931m schodzący do Nanowej. Ktoś może wie, co tu było?


    To miejsce na mapce Krukara:


    Po przeczytaniu ostrzeżenia, odtąd zachowywaliśmy wzmożoną czujność.


    Po kilkunastu minutach dotarliśmy do Bacówki Jaworzec. Po kolejnych kilkunastu minutach czekania przy okienku (aż młodzież kupi piwo) dowiedzieliśmy się, że wolnych miejsc nie ma. Można za to postawić (obok pastwiska dla koni) swój namiot za 15zł + opłata klimatyczna od osoby. Po postawieniu namiotu załoga schroniska poinformowała nas donośnym głosem z balkoniku, że rozbiliśmy się na drodze (szlaku pieszym i konnym) i powinniśmy przenieść się gdzieś w lewo albo w prawo. Jako że po lewej były ławeczki, a dalej krzaki zaś po prawej bagienko, poinformowaliśmy załogę (donośnym głosem), że ewentualnie przechodzący tędy ludzie i konie nie będą nam przeszkadzać. I tak nam minął drugi dzień wędrówki.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Bajery w górach - co potrzebne a co nie
    Przez Jimi w dziale Wypoczynek aktywny w Bieszczadach
    Odpowiedzi: 153
    Ostatni post / autor: 23-10-2012, 11:28
  2. temperatura wody w Solinie, 19 czerwca 2012
    Przez pawelek w dziale Wypoczynek aktywny w Bieszczadach
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 19-06-2012, 10:57
  3. Filtry do wody
    Przez dch w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 19
    Ostatni post / autor: 11-03-2011, 00:13
  4. Co sie stało z Domem Źródła Wody Żywej?
    Przez seventy7 w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 29-07-2010, 23:38
  5. Skok w bok - prosto do ciepłej wody
    Przez Henek w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 37
    Ostatni post / autor: 09-12-2007, 12:32

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •