Oprócz wieży widokowej pod szczytem są dwie wiaty ze stołami i ławkami, miejsce na ognisko oraz schron, w którym w razie konieczności może się schronić/przespać kilka osób.
Z Korbani planowaliśmy zejście na Hyrczę (przełęcz) i dojście obok kapliczki na drogę z Tyskowej do Łopienki. Skusiła nas jednak znakowana ścieżka przyrodnicza – w nocy idzie się wtedy na odpowiedzialność znakarza i nie trzeba myśleć gdzie skręcić. Ścieżka nie okazała się najlepszym wyborem, ale do cerkwi po dwóch godzinach dotarliśmy. Na północnych drzwiach przymocowana była kartka z informacją, że drzwi są otwarte oraz prośbą, by je za sobą zamykać, wydrukowana i podpisana „Z.K.”. Mam zdjęcie tej kartki sprzed 10 lat, wtedy była napisana odręcznie i podpisana "ZB.".
We wnętrzu posiedzieliśmy prawie pół godziny. Było tu trochę jak u siebie. Oprócz tutejszej Gospodyni – Matki Bożej Łopieńskiej, po prawej stronie wisiała kopia ikony z jarosławskiej cerkwi Przemienienia Pańskiego „Милосердя Двері”.
Gdy wychodziliśmy, na ławeczce przy zamkniętym, głównym wejściu do cerkwi siedział Z.K. (ten z opisanej powyżej kartki na drzwiach). A może tak się nam tylko wydawało? Jednak siedział. Odpowiedział na pozdrowienie, ale próba nawiązania dłuższej rozmowy nie powiodła się. W końcu nie każdy ma ochotę rozmawiać koło północy z nieznajomymi, których tu nie powinno być.




Odpowiedz z cytatem