400 m podejścia na Falową po sutym obiedzie było trudnym startem Dobrym pretekstem, żeby odpocząć, były nieliczne dziury w lesie, przez które i tak prawie nic nie było widać.


Ale w końcu na Falową doszliśmy.


Potem już było lepiej. Czyli równo i bez błota.


Spotkaliśmy po drodze starą podmurówkę o wymiarach ok. 4 x 3m. Jest to tuż przy czarnym szlaku, po prawej stronie, w miejscu, gdzie szlak przecina grzbiecik Kiczery 931m schodzący do Nanowej. Ktoś może wie, co tu było?


To miejsce na mapce Krukara:


Po przeczytaniu ostrzeżenia, odtąd zachowywaliśmy wzmożoną czujność.


Po kilkunastu minutach dotarliśmy do Bacówki Jaworzec. Po kolejnych kilkunastu minutach czekania przy okienku (aż młodzież kupi piwo) dowiedzieliśmy się, że wolnych miejsc nie ma. Można za to postawić (obok pastwiska dla koni) swój namiot za 15zł + opłata klimatyczna od osoby. Po postawieniu namiotu załoga schroniska poinformowała nas donośnym głosem z balkoniku, że rozbiliśmy się na drodze (szlaku pieszym i konnym) i powinniśmy przenieść się gdzieś w lewo albo w prawo. Jako że po lewej były ławeczki, a dalej krzaki zaś po prawej bagienko, poinformowaliśmy załogę (donośnym głosem), że ewentualnie przechodzący tędy ludzie i konie nie będą nam przeszkadzać. I tak nam minął drugi dzień wędrówki.