Cyrku ciąg dalszy.
Dzisiaj moja córka dostała oficjalne pismo z miejscowego sanepidu o tym, że:
"Zakazuje się opuszczania miejsca kwarantanny, chyba że zaistnieją przesłanki do poddania hospitalizacji, izolacji szpitalnej lub w izolatorium albo Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Piasecznie postanowi o skróceniu albo zwolnieniu z obowiązku odbycia obowiązkowej kwarantanny. Decyzji nadaje się rygor natychmiastowej wykonalności."
Następnie dostała nakaz złożenia kagańca. To znaczy dwa SMS-y z groźbą dlaczego jeszcze nie zainstalowała aplikacji śledzącej potencjalnych nosicieli wirusa z koroną. Oraz nakaz włączenia lokalizacji w komórce. Jak się okazało program zajmuje tyle miejsca, że trzeba było inne programy odinstalować. Gdyby to trafiło na mnie, nie potrafiłbym tego zrobić. Ot tak poplątane to wszystko. A ci cholerni urzędnicy myślą, iż każdy skazaniec sam sobie umie założyć obrożę.
A testów? Jak nie było, tak niema.
Na dziś kończę. Idę się napić, może łepetyna przestanie boleć.


Odpowiedz z cytatem
