Mam też desanty, ze wzgledu na gladką podeszwe uzywam ich do jazdy konnej (w polaczeniu ze sztylpami). Jak dla mnie, chodzenie w nich równalo by sie okaleczeniu stóp. Nie każdemu pasują swoją budową, po prostu. Na zimę wsadzilam w nie dwie wkladki, a i tak palce mi odpadaly (spoko, mialam jeszcze miejsce żeby nimi ruszać).
Jeśli chodzi o wibram, to gdzieś wyczytalam, że są jego różne rodzaje - zależnie od skladu i szlaczków na podeszwie jest wersja zimowa i letnia, jak w oponach.
Buty które kupilam, świetnie trzymają na kamieniach czy blocie, ale na śniegu są baardzo śliskie. Za to podeszwa po roku katowania starla się tylko nieznacznie.
Buty są z gladkiego, twardego nubuku, z goretexem. Bajecznie wygodne, nie przemokly mi ani razu. Sam nubuk po pewny czasie nasiąkal, ale membrana nie puszczala dalej ani kropli. Wzglednie szybko schną. Zimą jest w nich cieplo.
Jedno ale... po roku pojawily się peknięcia na skórze wokól lączenia z podeszwą. Na wszelki wypadek oddalam je do reklamacji, bardziej na wspomnienie buta Bartko bez podeszwy, niż z rzeczywistej potrzeby. Kiedy je oddawalam, czulam się jakbym zostawiala psa w schronisku... Ach, ten kamyk z Czarnohory wbity w podeszwę...
Obecnie czekam na wyrok producenta - zwrot kasy lub moich butów. W sumie jak mi je oddadzą, to nie będę się smucic.